Koronawirus  / Artykuł

Amerykanie mają szczepionkę-plaster na koronawirusa. Jest już gotowa do testów

144 interakcji
dołącz do dyskusji

Może nie jest to jeszcze ta dobra wiadomość, na którą wszyscy czekaliśmy, ale to na pewno krok w dobrym kierunku. Naukowcy z University of Pittsburgh School of Medicine ogłosili, że ich szczepionka na koronawirusa przeszła pozytywnie wstępne testy laboratoryjne i jest gotowa do testów klinicznych.

Z testów przeprowadzonych na myszach wynika, że szczepionka aktywuje ich układ immunologiczny do wytworzenia odpowiedniej liczby przeciwciał, żeby poradzić sobie z koronawirusem SARS-CoV-2. Wyniki badań otrzymały już pierwszą niezależną recenzję, co daje im większą wiarygodność.

Szczepionka w postaci plastra

Naukowcy z Pittsburgha zdecydowali się na szczepionkę w formie plastra z mikroigiełkami, który po prostu przykleja się na skórę. Największą zaletą tego pomysłu jest to, że fragmenty białka koronawirusa dostarczane są pod skórę, czyli w miejsce, w którym układ immunologiczny reaguje najsilniej. Odpowiednia liczba przeciwciał tworzy się średnio po 2 tygodniach od podania szczepionki.

Jeśli chodzi o sam proces jej produkcji, to naukowcy na pewno wzięli pod uwagę logistykę związaną z jej szybką produkcją i globalnym transportem. Same fragmenty białka, występujące w budowie koronawirusa SARS-CoV-2 i wywołujące pożądaną reakcję układu odpornościowego produkowane są w hodowanych laboratoryjnie komórkach.

Prof. Andrea Gambrotto zapewnia, że proces ten można przeskalować bez większego problemu z myślą o znacznie większym wolumenie produkcji. Natomiast mikroigiełki, za pośrednictwem których białka są dostarczane, tworzone są z cukru (dzięki czemu rozpuszczają się wbiciu się w skórę) i - co jest bardzo ważne - nie wymagają chłodzenia ani podczas transportu, ani magazynowania.

Czy szczepionka na koronawirusa zadziała?

Przy tworzeniu nowej szczepionki, naukowcy z Pittsburgha wykorzystali doświadczenie nabyte podczas poprzednich epidemii wywołanych przez koronawirusy:

— Nabyliśmy doświadczenia przy epidemiach wywołanych przez SARS-CoV w 2003 r. i MERS-CoV w 2014 r. Oba wirusy są blisko spokrewnione z SARS-CoV-2 i jeśli chodzi o nabycie na nie odporności organizmu, kluczowym okazał się być kontakt z ich białkiem powierzchniowym - tłumaczy Gambrotto.

Jest to o wiele bardziej tradycyjne podejście, niż w przypadku szczepionki mRNA-1273, która zawiera odtworzone w laboratorium kawałek kodu RNA wirusa, odpowiedzialny za produkcję białek umożliwiających mu wnikanie w komórki płuc. Który pomysł okaże się być bardziej skuteczny - tego dowiemy się po zakończeniu testów obydwu szczepionek.

Pierwsze testy na myszach potwierdziły tę teorię. Naukowcy złożyli już wniosek do amerykańśkiej Federalnej Komisji ds. Żywności i Leków (FDA) aby otrzymać zgodę na testy kliniczne na ludziach, które - jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem - zostaną przeprowadzone w ciągu kilku najbliższych miesięcy.

Jak na razie nie wiadomo ile kosztowałaby masowa produkcja takiej szczepionki. Na pewno jednak wszystkie państwa będą zainteresowane jej zakupem.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst