1. SPIDER'S WEB
  2. Bezpieczeństwo
  3. Tech

Rządowa aplikacja ma pokazywać czy mieliśmy kontakt z zarażonym koronawirusem

Aplikacja ProteGO ma pokazać czy mieliśmy kontakt z zarażonym koronawirusem

ProteGO ma w zanonimizowany sposób przechowywać informacje o osobach, z którymi utrzymywaliśmy kontakt, co pozwoli na lepsze informowanie potencjalnych zainfekowanych.

Za stworzeniem aplikacji ma stać społeczność polskich programistów, projektantów, grafików i testerów, pracujących pod auspicjami Ministerstwa Cyfryzacji.

Jak ma działać aplikacja?

ProteGO ma tworzyć połączenia pomiędzy użytkownikami, a raczej ich telefonami za pomocą technologii Bluetooth. Wówczas dwa telefony z aplikacją będą mogły zbić ze sobą wirtualną piątkę, to znaczy wymienić się danymi. Telefon A będzie wiedział, że telefon B znajdował się w jego pobliżu w takim, a takim czasie. Stworzy to siatkę powiązań, która będzie w stanie gromadzić informacje o spotkaniach, jak również zwykłej podróży tym samym autobusem.

Informacje przechowywane są lokalnie.

To znaczy, że centralny serwer nie będzie w stanie połączyć ze sobą wszystkich wirtualnych piątek, aby śledzić ludzi. Zaszyfrowana baza danych zlokalizowana będzie na smartfonie.

Clue aplikacji stanowi bowiem informowanie użytkowników, że zetknęli się z zainfekowaną osobą. Na rządowej stronie czytamy więc:

Kiedy jeden z użytkowników zaznaczy w aplikacji, że ma koronawirusa – dane o urządzeniach napotkanych przez jego telefon w trakcie ostatnich dwóch tygodni trafią na specjalny serwer. Ten przekaże tę informację na urządzenia napotkanych przez chorego (w ciągu ostatnich 14 dni) osób, biorąc pod uwagę długość i częstotliwość spotkań.

Pracownicy GIS lub Centralnego Rejestru Zakażeń (CRZ) będą mogli zweryfikować w swoim systemie czy przesłane dane rzeczywiście wiążą się z osobą zakażoną, co powinno ukrócić możliwość nadużycia aplikacji przez trolli. Następnie specjaliści będą decydowali, z którymi potencjalnie zainfekowanymi się skontaktować, bazując na informacjach o dacie, częstotliwości kontaktów i bliskości.

Do solidarności i odpowiedzialności społecznej odwołujemy się w przypadku osób, które dowiedzą się o swojej chorobie. To od ich reakcji zależy, ile innych osób uda się uchronić przed zarażeniem – mówi minister cyfryzacji Marek Zagórski.

Podobna aplikacja działa już w Singapurze.

Założenia są podobne, ale TraceTogether nieco inaczej rozwiązuje kwestię informowania zakażonych.

Aplikacja również wymienia wirtualne piątki z innymi telefonami i przechowuje je w lokalnej bazie danych. Jednak kiedy dana osoba zostaje zdiagnozowana z koronawirusem, to może dać lekarzowi dostęp do swojej bazy danych. Ten korzysta ze specjalnego menu w aplikacji, aby potwierdzić, że pacjent jest rzeczywiście chory. Używa wówczas własnego klucza, którym odblokowuje bazę danych.

Na podstawie jej zapisów singapurskie Ministerstwo Zdrowia może połączyć piątki z zarejestrowanymi numerami telefonów i skontaktować się z potencjalnymi zarażonymi. Singapur zapowiedział udostępnienie kodu TraceTogether za darmo.