Tech  / Artykuł

Te wykresy otwierają oczy. Pokazują, jak koronawirus zatrzymał Polskę i świat

Jeden felerny nietoperz będzie się ludzkości odbijał czkawką latami, ale już teraz widać wpływ koronawirusa na gospodarkę. Widać to na wykresach.

Od kilku tygodni siedzę w domu i fakt, że świat stoi, to dla mnie nadal pewna abstrakcja. Wpływ koronawirusa Sars-Cov-2, który wywołuje chorobę Covid-19 na wszystkie aspekty naszego życia jest jednak niezaprzeczalny. Widać go zarówno na zdjęciach i filmach z opustoszałych miast, jak i na… wykresach.

Od tygodni dzień w dzień ze strachem obserwujemy kolejne aktualizacje wykresów pokazujących liczbę osób z wykrytym koronawirusem oraz liczbę ludzi zmarłych z powodu zarażenia się nim. To jednak nie jedyne dane, które po zwizualizowaniu budzą niepokój.

Informacjami na temat tego, jak dokładnie koronawirus wpływa na nasze codzienne życie, podzielił się Google. Firma przygotowała szereg raportów „o mobilności społeczności w czasie pandemii” na bazie aktywności użytkowników w Google Maps po ich uprzedniej anonimizacji.

Dane udostępnione przez Google’a zostały zebrane w jednym miejscu z myślą o wsparciu służb sanitarnych.

Wszelkie informacje są jednak dostępne publicznie, więc mogą się z nimi zapoznać wszyscy chętni. Raporty obejmują aż 131 krajów, w tym Polskę. Google zapowiada przy tym, że w przyszłości postara się „w miarę możliwości” przygotować „statystyki na poziomie regionalnym”.

Raporty wykorzystują zagregowane, anonimowe dane do określania zmian tendencji w ruchu w czasie, w określonych miejscach, podzielonych na ogólne kategorie, takie jak centra handlowe i tereny rekreacyjne, sklepy spożywcze i apteki, parki, punkty przesiadkowe, miejsca pracy i tereny mieszkalne — możemy przeczytać w informacji zamieszczonej na stronie Google’a

Firma podkreśla przy tym, że tak jak trendy będzie przedstawiać w ujęciu kilku tygodni, tak „najnowsze informacje zawarte w raportach będą pochodziły sprzed 48-72 godzin. Dość też powiedzieć, że przygotowane na ten moment przez firmę wykresy są… przytłaczające.

Koronawirus na wykresach

W raporcie dla Polski datowanym na 29 marca 2019 r. można sprawdzić, jak duże było tąpnięcie jeśli chodzi o odwiedziny poszczególnych miejsc w zależności od kategorii wśród których są galerie handlowe, sklepy i apteki, parki, huby komunikacyjne, miejsca pracy itp. W większości przypadków spadki były znaczące.

koronawirus wykres google 1

Największy spadek widać w przypadku restauracji , galerii handlowych, parków rozrywki, muzeów, bibliotek i kin. Google zanotował aż 78-procentowy spadek w ich przypadku. Co ciekawe, o 59 proc. mniej osób odwiedza też sklepy i bazarki z jedzeniem oraz apteki, a tyle samo ludzi rezygnuje z wyjść do parków.

koronawirus wykres google 3

Potężne tąpnięcie zaliczyły też dworce i inne huby transportowe, w tym stacje metra, kolei, przystanki autobusowe itp. Polacy korzystają z nich o 71 proc. rzadziej niż do tej pory. Z pewnością ma to związek z przejściem na tryb pracy zdalnej, bo ruch w miejscach pracy w ostatnim okresie spadł o 36 proc.

Z kolei obecność użytkowników Google Maps w miejscach zamieszkania wzrósł i to aż o 13 proc.

W przypadku naszego kraju Google opublikował szczegółowe dane ze wszystkich sześciu kategorii w zależności od województwa. Dzięki temu wiemy, że np. spadek odwiedzin w parkach wynoszący 59 proc. w skali kraju był najmniejszy w województwie podkarpackim, bo tam wyniósł on zaledwie 11 proc.

koronawirus wykres google 2

Google zaznacza przy tym, że informacje zebrane przez Mapy Google są orientacyjne i nie zaleca się korzystania z nich w diagnostyce medycznej. Firma podkreśla, że nie będzie też publikować wykresów dla regionów, w których ilość zebranych danych jest statystycznie nieistotna.

A jakie to ma przełożenie na konsumpcję dóbr i usług?

Danymi, które pozwalają to oszacować, podzielił się m.in. Bank PKB w serwisie Twitter. W ostatnim tygodniu marka wartość zakupów wykonywanych przy pomocy kart spadła o 23 proc. w porównaniu do początku miesiąca. Ciekawie wyglądają też dane w podziale na konkretne kategorie.

Okazuje się, że największy spadek, tak jak można było oczekiwać, zaliczyły branże lotnicza oraz hotelarska. Następne w kolejności są firmy odzieżowe, sektor edukacyjny, rozrywkowy oraz — co ciekawe — prywatna opieka zdrowotna. Dopiero później są restauracja, transport, stacje benzynowe i akcesoria domowe.

Z kolei ponad 80-procentowy wzrost zaliczył segment usług kurierskich.

Wydawać by się mogło, że oblężone są teraz sklepy z jedzeniem, ale akurat w tym przypadku jest jedynie nieznaczny wzrost. Trzeba tylko pamiętać, że 23-procentowy spadek całego rynku jest nową normą, a właśnie ten poziom trzymają… apteki. Inna kwestia jest taka, że transakcje kartą to tylko wycinek rzeczywistości.

Banki nie śledzą przecież w taki sam sposób jak płatności kartą obrotu gotówkowego. Ten mógł zaś wzrosnąć, jeśli np. spanikowani ludzie wypłacili na początku miesiąca pieniądze z bankomatu, których teraz używają — z drugiej zaś wiele osób decyduje się na transakcje bezgotówkowe z obawy przed zarażeniem.

Zmiany w sposobie konsumpcji dóbr i usług widać też w danych Blika.

Największy spadek zaobserwowano w zakupie biletów i innych usług transportowych — wynosi on aż 53 proc. Z niemałym zaskoczeniem odkryłem zaś, że Polacy rzucili się na… elektronikę, a segment RTV i AGD zanotował wzrost na poziomie aż 270 proc. W górę wyskoczyła też chemia dla gospodarstw domowych — 216 proc.

Pozostaje tylko trzymać kciuki, żebyśmy ze względu na zamknięte zakłady pracy i niższą konsumpcję nie tracili pracy tak masowo, jak np. Amerykanie. Skalę tego, jak wiele osób w Stanach Zjednoczonych zostało teraz bez pracy w porównaniu do ostatnich kilku dekad dobrze pokazuje ten animowany wykres. Przerażające.

Niestety u nas również nie jest różowo. O wzroście wniosków o zasiłek dla bezrobotnych informuje Centrum Analiz banku PKO. Tygodniowa liczba wniosków wzrosła w poprzednim tygodniu do 5,8 mln z 2,9 mln (i do 6,6 mln w stosunku do 3,3 mln w ujęciu odsezonowanym), ustanawiając historyczne maksimum.

Tygodniowa liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych wzrosła do 5,8 mln (z 2,9 mln w poprzednim tygodniu; 6,6 mln vs 3,3 mln w ujęciu odsezonowanym). Napływ wniosków o zasiłek ustanowił po raz drugi z rzędu historyczne maksimum - podało Centrum Analiz PKOBP na Twitterze.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst