Koronawirus  / Artykuł

Amerykańska firma startuje z testami szczepionki DNA na COVID-19. Bill Gates wspomaga ją finansowo

Inovio to kolejna firma biotechnologiczna, która stawia na szczepionkę bazującą na DNA. Jej oficjalna nazwa to INO-4800 i w przeciągu kilku najbliższych dni zostanie podana pierwszym ochotnikom. 

Zgodę na testy kliniczne wyraziła amerykańska Federalna Agencja ds. Żywności i Leków. Wszystkim zależy na czasie, jednak jak na razie tylko przedstawiciele Inovio zadeklarowali, że pierwsza partia szczepionek (ok. milion dawek) będzie gotowa jeszcze pod koniec tego roku. Reszta firm deklaruje gotowość swoich preparatów na początek 2021 r.

Szczepionka DNA na koronawirusa

Inovio ma już doświadczenie, jeśli chodzi o produkcję szczepionek DNA do walki z koronawirusami. Ich wcześniejszy preparat - szczepionka DNA na koronawirusa MERS - ukończyła pierwszą fazę testów klinicznych, co oznacza, że została ona podana zdrowym ochotnikom i na tej podstawie ustalono jej wymaganą dawkę. W przypadku tworzenia nowej szczepionki na SARS-CoV-2 jest to z pewnością cenna wskazówka.

Jeśli chodzi o sam mechanizm działania szczepionki DNA, to polega on na podaniu pacjentowi plazmidu zawierającego cDNA, który koduje tzw. antygeny białkowe konkretnych patogenów.

W tym wypadku chodzi oczywiście o antygeny koronawirusa z Wuhan. Specjalnie przygotowane plazmidy są przetwarzane przez organizm szczepionego, w wyniku czego jego komórki zaczynają produkować białka występujące u koronawirusa, na które zaczyna reagować jego układ odpornościowy, tworząc przy tym odpowiednią liczbę przeciwciał.

Proces ten jest bardzo podobny do działania tradycyjnych szczepionek, z tą różnicą, że same antygeny produkowane są przez organizm szczepionej osoby. Wiele badań wskazuje również na to, że szczepionki DNA są też bardziej skuteczne, w porównaniu z tradycyjnymi preparatami. Świat medycyny dysponuje aktualnie ponad 400 szczepionkami DNA, gotowymi do użycia.

Dzięki finansowaniu przez fundację Gatesów, masowa produkcja INO-4800 rozpocznie się jeszcze w tym roku.

Dzięki pracom nad poprzednią szczepionką na MERS, Inovio jest w stanie dość szybko przeskalować produkcję swojej nowej szczepionki tak, aby do końca roku wyprodukować ok. miliona porcji. Kluczową rolę odgrywa też finansowanie, które firma otrzymała m.in. od fundacji Gatesów. Wszystko oczywiście zależy od tego, jak INO-4800 wypadnie w pierwszej fazie testów klinicznych, podczas której zostanie ona podana 40 zdrowym ochotnikom.

Jeśli u żadnego z nich nie wystąpią żadne poważniejsze powikłania, wtedy Inovio będzie mogła przejść do drugiej fazy badań klinicznych, która zakłada podawanie szczepionki chorym na COVID-19. Bardzo możliwe, że w obecnej sytuacji FDA zgodzi się na masowe podawanie szczepionki chorym w ramach drugiej fazy badań, choć normalnie testy odbywają się na grupie od 300 do 3 tys. pacjentów.

Jednym z poważniejszych rywali Inovio jest firma Moderna, która ogłosiła, że pierwsza partia ich szczepionki DNA została wysłana już do Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych (NIAID) w Stanach. Partia ta zostanie wykorzystana do pierwszej fazy badań.

Szczepionka mRNA-1273 została zaprojektowana przez Modernę z myślą o białkach wirusa odpowiedzialnych za infekowanie ludzkich komórek. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, układ immunologiczny zaszczepionych osób wykształci zawczasu odpowiednie przeciwciała, które sprawią, że SARS-CoV-2 nie będzie w stanie łączyć się z komórkami płuc w ludzkim organizmie.

Kiedy szczepionka na COVID-19 pojawią się w Polsce?

Doskonałe pytanie. Zakładając najbardziej optymistyczny na świecie scenariusz, obstawiałbym, że nasz rząd sprowadzi skuteczną szczepionkę na koronawirusa na przełomie 2020 i 2021 r.

I mówimy tu o naprawdę bardzo optymistycznym scenariuszu - przedstawiciele władz amerykańskiej służby zdrowia twierdzą, że pełna weryfikacja potencjalnej szczepionki potrwa mniej więcej od roku do 18 miesięcy. Anthony Fauci, dyrektor amerykańskiego Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych twierdzi, że podane wyżej ramy czasowe byłyby i tak rekordowym tempem.

Najbardziej realny scenariusz wygląda niestety tak, że SARS-CoV-2 może rzeczywiście zarazić ponad połowę globalnej populacji, zanim zdołamy się przed nim ochronić. Żadnego państwa ani jego obywateli nie stać bowiem na to, aby utrzymać obecnie obowiązujące zasady izolacji społecznej do czasu opracowania szczepionki. Nikt nie wie też, jak zachowają się krzywe zarażeń w poszczególnych państwach po zniesieniu obecnie wprowadzonych regulacji.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst