Koronawirus  / News

Badacze z Polski rozpracowują koronawirusa. Pojawiają się pierwsze leki

236 interakcji
dołącz do dyskusji

Prof. Marcin Drąg z Politechniki Wrocławskiej opublikował właśnie wyniki swoich najnowszych badań, które mogą doprowadzić do przełomu w próbach opanowania pandemii koronawirusa. 

W procesie powielania wirusów biorą udział tzw. proteazy, czyli enzymy, które rozcinają białka na krótkie aminokwasy i peptydy. Prof. Marcin Drąg od wielu lat zajmuje się badaniem takich proteaz za pomocą nienaturalnych aminokwasów.

Gdy epidemia koronawirusa zaczęła nabierać tempa, prof. Drąg wraz ze  swoim zespołem z Wydziału Chemicznego Politechniki Wrocławskiej zajął się badaniem głównych proteaz koronawirusów SARS-CoV oraz SARS-CoV-2.

W swoich badaniach badacze skupili się na proteazie Mpro odpowiadającej za replikację wirusa SARS-CoV oraz SARS-CoV-2. Jest ona szczególnie istotna dla zespołów badawczych z całego świata, które próbują opracować lek na koronawirusa oraz szybkie testy do diagnozowania pacjentów.

Gdyby udało nam się opracować inhibitory proteazy Mpro...

Jeżeli naukowcy dobrze poznają proteazę Mpro, będą w stanie opracować specjalne związki chemiczne, które będą stanowiły jej inhibitory czyli mówiąc najprościej, będą w stanie uniemożliwić replikację wirusa.

Tymczasem tak się dobrze składa, że prof. Drąg już od kilku lat opracowuje swoją własną technologię poszukiwania inhibitorów proteaz. Według prof. Drąga w walce z wirusami najlepszymi inhibitorami są aminokwasy nienaturalne. Dlaczego?

Aminokwasy naturalne łączą się w całe sekwencje. Gdybyśmy chcieli ich użyć do zwalczenia jednego enzymu - który nie jest selektywny - najprawdopodobniej zaburzalibyśmy także inne proteazy znajdujące się w pobliżu, bowiem całe łańcuchy aminokwasów łączyłyby się z wieloma proteazami w swoim otoczeniu.

Gdy natomiast badacze opracowują nienaturalne aminokwasy, to budują je w taki sposób, że hamują one działanie tylko jednej proteazy, jednego enzymu.

Prof. Marcin Drąg z Politechiki Wrocławskiej

Dodajmy do odpowiedniej sekwencji barwnik i mamy skuteczny test

Jeżeli badaczom udałoby się opracować sekwencję aminokwasów przyczepiającą się do jednej konkretnej proteazy, to można by było dodać do niej sekwencję fluorescencyjną, która szybko wskazywałaby aktywność proteazy. W ten sposób otrzymalibyśmy szybki i skuteczny test na obecność koronawirusa.

Co więcej, odpowiednio zbudowana sekwencja takich aminokwasów mogłaby się wiązać z danym enzymem i blokować jego działanie. W ten sposób potencjalnie można zapobiec rozwinięciu choroby powodowanej pojawieniem się danego enzymu w organizmie.

Prof. Drąg posiada całe "biblioteki" różnych sekwencji aminokwasów. Za ich pomocą jest w stanie szybko sprawdzić, czy badany enzym jest w stanie rozpoznać poszczególne aminokwasy. Jeżeli tak, to stworzenie testu na koronawirusa SARS-CoV-2 powinno być w naszym zasięgu.

Taki test mógłby podawać wyniki już po kilkunastu minutach, co w obecnej sytuacji jest jednym z ważniejszych aspektów skutecznej walki z wirusem.

Prof. Drąg opublikował wyniki swoich prac na portalu preprintów naukowych bioRxiv. Proces recenzowania artykułów naukowych jest długotrwały i czasochłonny, a rozwijająca się obecnie pandemia wymaga od badaczy szybkiego działania. W swojej pracy badacze opisali działanie proteaz obu wirusów (SARS-CoV oraz SARS-CoV-2) i wykazali, że są one do siebie podobne. To może wskazywać, że testy oraz leki skupiające się na tej proteazie, będą działały na obydwa koronawirusy.

Prof. Drąg nie zgłosił wniosku patentowego na swoją metodę. Wyniki badań jego zespołu są dostępne dla wszystkich, w tym także firm farmaceutycznych, które mogą je wykorzystać do tworzenia szybkich testów i skutecznych leków na koronawirusa.

Warto tutaj zauważyć, że jeżeli wirus z 2003 r. (SARS-CoV) jest podobny do obecnego (SARS-CoV-2), to być może naukowcy będą w stanie do walki z nim wykorzystać leki już dostępne na rynku. Aby to było możliwe, leki te musiałyby skupiać się właśnie na hamowaniu działania proteazy Mpro.

Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych zatwierdza Arechin do leczenia COVID-19

W międzyczasie, Grzegorz Cessak, szef Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych poinformował, że do pozwolenia dopuszczającego do obrotu lek Arechin (Chlorochina), dotychczas używany do leczenia malarii i tocznia rumieniowatego, właśnie dopisano dodatkowe wskazanie terapeutyczne:

Leczenie wspomagające w zakażeniach koronawirusami typu beta takimi jak SARS-CoV, MERS-CoV i SARS-CoV-2.

Z kolei wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski poinformował na Twitterze, że Ministerstwo już zabezpieczyło u producenta (Adamed Pharma) odpowiednią partię produktów niezbędnych do leczenia pacjentów.

Niesamowicie cieszy nas informacja, że postępy prac nad poszukiwaniem leków na koronawirusa idą tak zdecydowanym tempem. Jeszcze bardziej cieszy fakt, że zespoły badaczy z Polski mają tutaj swoje osiągnięcia.

Tak naprawdę nieważne kto jako pierwszy opracuje lek czy szczepionkę na koronawirusa - trzymamy kciuki za wszystkie zespoły badawcze na całym świecie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst