Koronawirus  / Artykuł

Sprzedawca wprowadza PIN za klienta, z powodu koronawirusa. Podpowiadamy, jak płacić bezpiecznie

Brudna mamona jest siedliskiem bakterii i wirusów, dlatego szczególnie teraz zaleca się korzystanie z płatności bezdotykowych. Niektórzy sprzedawcy mają jednak bardzo osobliwe podejście do tego, co to w praktyce oznacza. 

Na Facebooku krążą mrożące krew w żyłach historie o sklepikarzach, którzy płatności bezdotykowe interpretują w wyjątkowo... oryginalny sposób.

Daj pan PIN, to ja wklepię.

Z młodzieńczych swych czasów pamiętam klientów, którzy potrafili wraz z kartą płatniczą podać przyklejony do niej żółty karteluszek, z zapisanym na nim PIN-em. Myślałam, że po skończeniu pracy w sprzedaży już nigdy nic takiego nie zobaczę, a jednak podobne historie wracają, choć odpowiednio dostoswane do zawirusowanej rzeczywistości.

Historię przedsiębiorczej sklepikarki z ulicy Brzozowej nagłośnił Niebezpiecznik. Gdy robiący u niej zakupy klient chciał zapłacić, kobieta, zamiast wskazać mu terminal, poprosiła o podyktowanie na głos PIN-u. Gdy, lekko zszokowany, odmówił, urażona dama oświadczyła, że wydziwia, bo ona robi to od dawna i nikt poza nim nie protestował. I chyba to ostatnie zdanie jest w tej historii najbardziej przerażające.

O ile obawa przed koronawirusem jest w pełni uzasadniona, o tyle rozwiązanie proponowane przez przemyślnych sklepikarzy (takich historii jest więcej) woła o przyłożenie znaczącym gestem dłoni do czoła. A przecież można to rozwiązać sensownie.

Czas na płatności bezdotykowe.

W wypadku płacenia zbliżeniowo do 50 zł właściwie problemu być nie powinno. Zarówno karty zbliżeniowe, jak i zegarki oraz telefony z NFC pozwalają na przyłożenie odpowiednio nadgarstka, plastiku i smartfona do terminalu i po kłopocie. Problem pojawiać się może dopiero przy większych kwotach, ale nie wszędzie.

Jeśli mamy iPhone'a lub Apple Watcha, a nie korzystamy z Apple Pay, to warto zacząć. W tym systemie płatności nie trzeba podawać PIN-u przy zakupach. Podobnie działa także Garmin Pay. Niestety posiadacze Androida bez zegarków Garmina będą musieli PIN wpisywać własnoręcznie, choć według plotek - być może już niedługo.

Nie tylko płatności w sklepie. Lepiej ograniczyć macanie powierzchni wspólnych, a po powrocie do domu myć ręce.

Trend bezdotykowej, szybkiej i łatwej obsługi płatności teraz przydaje się jak nigdy wcześniej. Część firm ma przygotowane rozwiązania, które teraz są jak znalazł. Orlen aplikację udostępnia Orlen Mobile, której jednym z modułów jest Orlen Pay, dzięki któremu można zapłacić zdalnie za paliwo, nie podchodząc nawet do kasy. InPost daje swoim klientom możliwość zdalnego obsługiwania paczkomatu za pomocą aplikacji. Dzięki temu nie musimy dotykać panelu dotykowego, którego przed nami mogła dotykać zarażona osoba. Firma nie poprzestaje jednak na zachęcaniu klientów do aplikacji, zorganizował także akcję czyszczenia w całej Polsce paczkomatów i ekranów dotykowych. Jeśli rozliczamy się ze znajomymi, warto, zamiast dzielić się banknotami, skorzystać z BLIK-a, Revoluta lub tradycyjnego przelewu.

Jeśli chcemy powstrzymać rozprzestrzenianie się wirusa, warto każdą powierzchnię traktować jako potencjalnie zakażoną. Lepiej być ostrożniejszym, niż się narażać.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst