Koronawirus  / Felieton

MEN: 92 proc. szkół prowadzi już nauczanie online. Rzeczywistość: co ja mam tu nacisnąć?

1226 interakcji
dołącz do dyskusji

W piątek, 20 marca, minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski stwierdził, że w związku z zawieszeniem zajęć w szkołach, 92 proc. szkół przeszło już na zdalny tryb nauczania, a od środy, po krótkim wdrożeniu nauczycieli, szkoły  powrócą do realizacji podstawy programowej. Szkoda, że to tylko myślenie życzeniowe ministra i rządu, które nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

Scenka rodzajowa

Poniedziałek, 9:00 - pierwsze podejście do lekcji online

W aplikacji Microsoft Teams pojawia się twarz nauczycielki, powoli do konferencji dołączają uczniowie. Wszyscy zaintrygowani tym, jak to teraz będzie. Im więcej uczniów dołącza do konferencji, tym większy chaos powstaje. Jedni włączają mikrofony, inni mikrofony i kamerki. W słuchawkach słychać ponad 20 różnych głosów, które nakładają się na siebie, prowadząc do istnej kakofonii.

W międzyczasie jakość obrazu z kamerki nauczycielki zaczyna przypominać grafikę z Minecrafta. Nieprzeciętnie obciążone w ostatnich dniach łącza internetowe tną, zdychają i od czasu do czasu całkowicie odmawiają posłuszeństwa. Chaos się przedłuża, co chwilę ktoś dołącza do rozmowy, włącza swoją kamerę, wyświetlając się wszystkim innym użytkownikom, w słuchawkach słychać szum zbierany przez 30 różnych mikrofonów w 30 różnych miejscach.

Po 45 minutach nauczycielka odpuszcza próby ogarnięcia całej klasy i wyjaśnienia uczniom, że póki co sama nie wie, jak to wszystko ma wyglądać i być może do środy się wszystko wyjaśni. Lekcja na dzisiaj zakończona, uczniowie autentycznie zmęczeni i rozbawieni. W trakcie całej lekcji komentowali między sobą całą sytuację na grupowej konwersacji na Messengerze uruchomionym na telefonach leżących obok komputera.

Zakładam, że ta szkoła także została wliczona przez szefa MEN w to 92 proc. szkół, które przeszły na nauczanie zdalne. Obawiam się, że podobny chaos panuje w 92 proc. z tych 92 proc.

Powyższa scenka nie została wymyślona i nie pochodzi z jakiejś małej wsi, do której internet zawitał w ciągu ostatnich dwóch lat. To zwykła szkoła w przeciętnym kilkudziesięciotysięcznym polskim mieście.

Wspominając pomysł przejścia przez szkoły na e-learning, telewizyjne serwisy informacyjne pokazują dyrektora jednej z prywatnych szkół podstawowych w Krakowie, który zaznacza, że o godzinie 8:00 przed komputerem uczeń ma być już ubrany, a nie w piżamie. Jakby to było najważniejsze. Nie wiem, czy z perspektywy dużego miasta tak wygląda rzeczywistość. Wiem natomiast, że prywatna szkoła podstawowa w Krakowie nie jest właściwym reprezentantem przeciętnych szkół w Polsce.

Większość szkół w Polsce znajduje się na wsiach oraz w małych i średnich miastach, a tam sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Brutalna rzeczywistość - nauczyciele

Od wielu, wielu lat nauczyciele narzekają na przerost biurokracji w swojej pracy, który nie pozostawia zbyt wiele czasu na samo nauczanie. Co więcej, nauczyciele są skandalicznie nisko opłacaną grupą zawodową, co z resztą doprowadziło w ubiegłym roku do długiego protestu, podczas którego uczniowie nie chodzili do szkoły.

Ostatnie lata dla nauczycieli szkół podstawowych i średnich to także rewolucja związana z reformą (czyt. deformą) edukacji przeprowadzoną przez minister Annę Zalewską. Mimo głosów nauczycieli i ekspertów, MEN zlikwidował gimnazja i wrócił do podziału na 8-letnie szkoły podstawowe i 4-letnie licea. Doprowadziło do to potwornego chaosu, zamykania jednych szkół i przepełniania drugich, do braku nauczycieli, do niepewności uczniów, którzy jak w przypadku rocznika 2004 i 2005 zostali stłoczeni w jednym roczniku szkolnym. Nowe programy nauczania powstawały na szybko, na kolanie, a na początku roku szkolnego niektóre podręczniki wciąż znajdowały się na etapie koncepcji.

W takiej sytuacji trudno wymagać od nauczycieli - nisko opłacanych i obawiających się o swoją pracę w zawodzie - wprowadzania innowacji.

Co więcej, nauczyciele od całych dekad pracują mniej więcej tak samo. Stopniowo wprowadzane w ostatnich latach dzienniki elektroniczne to jedyny cyfrowy element ich pracy. Wciąż muszą korzystać z papierowych dzienników i pisać niezliczone konspekty lekcji itd. Sadzanie ich wszystkich teraz, niezależnie od wieku, przed komputerem i oczekiwanie, że zapanują nad łączem, oprogramowaniem do wideokonferencji, oprogramowaniem do obsługi wirtualnej tablicy oraz nad kilkudziesięcioma uczniami jednocześnie, przypomina mi sadzanie kierowcy roweru (wyposażonego w kartę rowerową) za kierownicą przegubowego autobusu na placu manewrowym. To nie może się skończyć niczym dobrym. Wiadomo, jeden rowerzysta na kilka tysięcy okaże się także posiadaczem prawa jazdy kat. D, ale mimo to większość nie wiedziałaby nawet, jak wejść do autobusu.

Brutalna rzeczywistość - uczniowie

Próba przestawienia szkoły na nauczanie zdalne w czasach pandemii od samego początku była skazana na niepowodzenie. Nauczyciele próbują prowadzić zajęcia na żywo, umawiając się z uczniami, że o określonej godzinie pojawią się online i dołączą do konferencji. Już pierwszego dnia okazuje się, że część uczniów posiada komputery stacjonarne, które nie są wyposażone w kamerki, a więc mogą się z nauczycielem komunikować tylko głosowo.

Co więcej, po sprawdzeniu obecności okazuje się, że części uczniów na lekcji nie ma w ogóle, bowiem nie mają w domu komputera, z którego mogliby skorzystać. Czasami jest tak, że rodziców po prostu nie stać na zakup komputera, czasami komputer jest, ale w domu znajduje się dwójka czy trójka uczniów, którzy jednocześnie powinni być online, a komputer jest tylko jeden.

Czy obecna - owszem niestandardowa - sytuacja powinna prowadzić do sytuacji, w której uboższa część uczniów zostanie pozbawiona możliwości kontynuowania nauki, a tym samym zostanie w tyle z materiałem, daleko za swoimi kolegami i koleżankami? Do jakiej stygmatyzacji taka sytuacja może doprowadzić?

Brutalna rzeczywistość - metodyka

Wbrew temu, co próbuje zrobić wielu nauczycieli postawionych w nowej - także dla nich - sytuacji, przez internet nie da się uczyć tak samo jak w klasie. Nauczyciel nie może postawić kamerki przed tablicą i prowadzić lekcji tak jak dotychczas, pisząc coś na tablicy. Sam nauczyciel także przed sobą będzie miał jedynie kamerkę. Nie będzie w stanie wyłapać ucznia, po którym ewidentnie widać, że nie słucha/nie rozumie/ma problem ze zrozumieniem treści czy rozwiązaniem zadania. Tego na ekranie nie da się wyłapać.

Oznacza to, że cały tryb nauczania powinien zostać zmieniony. Być może nauczyciele powinni nagrywać całe zajęcia, dorzucać do nich interaktywne quizy na bieżąco kontrolujące zrozumienie poznawanego materiału. Nie jest to nic nowego. Od wielu lat uczniowie na całym świecie mogą korzystać z wielu bezpłatnych kursów online. Warto tutaj wspomnieć chociażby projekt Khan Academy, w którym można znaleźć jasne omówienie większej części materiału szkolnego od szkoły podstawowej do końca średniej.

Gdy siedem lat temu sam przygotowywałem się do podjęcia studiów na Wydziale Fizyki UAM, w 13 lat po maturze, kiedy od ponad dekady nie miałem żadnej styczności z matematyką czy fizyką, to właśnie za pomocą Khan Academy powtórzyłem cały materiał z matematyki ze szkoły średniej. Wystarczy powiedzieć, że dzięki temu na pierwszym roku nie odstawałem wiedzą od świeżych maturzystów.

Za pomocą Khan Academy można nauczyć się wszystkiego: od dodawania i odejmowania, po rachunek całkowy i różniczkowy.

Uczelnie z całego świata oferują swoje bezpłatne kursy on-line. Wystarczy wejść na portale takie jak chociażby Coursera i sprawdzić paletę oferowanych tam kursów: od programowania, aż po astrobiologię. Oczywiście nie są to kursy, z których mogą skorzystać polscy uczniowie w czasie pandemii. Chodzi tylko o to, aby zobaczyć, w jaki sposób należy realizować zajęcia w sieci. To może zaoszczędzić wielu nauczycielom i uczniom bardzo dużo czasu, frustracji i nerwów. Dzięki takim wcześniej przygotowanym materiałom uczniowie mogliby realizować zadania w swoim czasie, a jedynie umawiać się z nauczycielami na oddanie poszczególnych zadań w określonym dniu. Dzięki temu w domu, w którym jest mniej komputerów niż dzieci, wszystkie z nich po kolei mogłyby obejrzeć zajęcia, zrobić ćwiczenia i odesłać pracę domową.

Warto tutaj jeszcze zauważyć, że zamknięcie ludzi w domach doprowadziło w ostatnich dniach do znaczącego przeciążenia sieci. Unia Europejska poprosiła nadawców takich jak Netflix, HBO, YouTube o ograniczenie jakości streamingu, właśnie w trosce o przepustowość łączy. Oznacza to, że nadzieje na prowadzenie wideokonferencji z uczniami, gdzie nagle w całym kraju setki tysięcy uczniów będą chciały dołączać do wideokonferencji, od samego początku skazane są na niepowodzenie.

Obecna sytuacja została wymuszona przez siłę wyższą, na którą nikt nie miał wpływu.

Z tego też powodu nie można stwierdzić, że obecne problemy są winą nauczycieli, uczniów czy rodziców, a nawet ministerstwa. Natomiast przekonywanie, że wszystko jest OK i za tydzień już 100 proc. szkół w Polsce wróci do realizowania programu nauczania w formie nauczania zdalnego, to jedynie myślenie życzeniowe ministra edukacji narodowej, które niestety rozmija się z brutalną rzeczywistością. Tak samo jak uczniowie nie wrócą za kilka dni do szkół, tak samo jeszcze dużo wody w rzekach upłynie, zanim nauczyciele zaczną w miarę sensownie przekazywać uczniom jakąkolwiek wiedzę przez internet.

Zamiast ogłaszać sukces, ktoś w ministerstwie powinien się zabrać do pracy. Ktoś, kto ma jakiekolwiek rozeznanie w nowoczesnych metodach nauczania zdalnego. Czy jest na to nadzieja? Trudno powiedzieć. Z jednej strony ministerstwo ma dostęp do ekspertów z całego kraju, a więc ma największe możliwości dotarcia do odpowiednich osób. Z drugiej strony nie jest łatwo być optymistą, widząc, że w ekipie odpowiedzialnej za kształt edukacji są ludzie, którzy są w stanie o innych ludziach napisać takie rzeczy, jak chociażby małopolska kurator oświaty Barbara Nowak. Poniżej zamieściłem tylko kilka jej ostatnich wpisów.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst