Koronawirus  / News

Polskie uczelnie zderzyły się z koronawirusem i zgłaszają nieprzygotowanie

314 interakcji
dołącz do dyskusji

W trakcie konferencji Premiera Mateusza Morawieckiego i przedstawicieli kilku ministerstw poinformowano, że w dniach 12-25 marca z uwagi na epidemię koronawirusa minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin zawiesza działalność dydaktyczną prowadzoną na wszystkich uczelniach wyższych w kraju. Jednocześnie poinformowano, że możliwe będzie prowadzenie zajęć zdalnie. Postanowiłem sprawdzić, czy to w ogóle możliwe.

To chyba pierwsza taka sytuacja w XXI wieku - wirus skutecznie zmienia harmonogram zajęć na uczelniach wyższych. Na wszystkich uczelniach wyższych w Polsce. Tak naprawdę, to wszystko nie zaczęło się dzisiaj. Lęk związany z rozprzestrzeniającym się koronawirusem już od tygodnia wpływa tak na studentów, jak i na wykładowców. Pytanie tak naprawdę na kogo bardziej.

Wykładowcy uciekają przed studentami na L4

Z różnych źródeł docierają do nas informacje o tym, że wykładowcy nie chcąc ryzykować zarażenia, przesyłają od paru dni do swoich zakładów pracy zwolnienia lekarskie (wszak teraz L4 wysyła się elektronicznie) i rezygnują z prowadzenia zajęć. Nic dziwnego: praca słabo opłacana, a studentów na uczelni całe setki i nie wiadomo, który właśnie wrócił z Włoch, a którego odwiedził kuzyn z Wielkiej Brytanii. Wszyscy mogą być nosicielami nie tylko rozległej wiedzy (zdobytej na uczelni, a jakże), ale także koronawirusa.

Z tego też powodu wielu wykładowców uznaje, że nie warto ryzykować swojego zdrowia dla idei (wbrew temu co mówi były marszałek Senatu, który swoją drogą sam pracował dla idei... ale za pieniądze).

Zniknął papier toaletowy

Nawet swego rodzaju niepokój (z którego blisko do paniki), napędzany pojawiającymi się w sieci zdjęciami pustych półek sklepowych i potężnych kolejek, także ma wpływ na ośrodki kształcenia przyszłych elit. W jaki sposób? Studenci donoszą nam o powszechnym braku... papieru toaletowego w uczelniach toaletach. Od dawna wiadomo jednak, że student to zaradny człowiek i potrafi o siebie zadbać.

Studenci mieszkający w akademikach też przygotowują się na dłuższe wycofanie z życia publicznego.

Wiemy, że w niektórych miastach do mieszkańców akademików są wysyłane pisma, które będzie należało podpisać. W dokumentach tych osoba zamieszkująca akademik potwierdzi, że jest świadoma, iż w przypadku kwarantanny akademik może zostać zamknięty razem z jego mieszkańcami. Nie będzie można go wtedy opuszczać i będzie należało podporządkować się służbom sanitarnym. Osoby, które nie podpiszą tych dokumentów, będą musimy znaleźć sobie inne miejsce zamieszkania.

Aż strach pomyśleć jakie zapasy robią studenci mieszkający w akademikach, ale z pewnością poradzą sobie z brakiem zajęć oraz z nadmiarem wolnego czasu. Student jest stworzeniem wprost przystosowanym do życia w okresie zawieszenia zajęć na uczelni.

Minister zaleca e-learning

Minister Jarosław Gowin w trakcie konferencji powiedział, że zajęcia prowadzone zdalnie mogą być prowadzone także na studiach, w programie których nie przewidywano dotychczas prowadzenia zajęć w trybie e-learningu. Pytanie tylko czy jakakolwiek uczelnia jest do tego przygotowana.

Rzecznik Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu powiedział mi, że władze uczelni rozważają aktualnie wdrożenie zajęć w formie zdalnej, aczkolwiek już teraz wiadomo, że nie będzie to możliwe na wszystkich kierunkach studiów. Studenci uczelni zostali poinformowani, że zajęcia zostały zawieszone do 25 marca, a o wszelkich zmianach będą informowani na bieżąco.

Uczelnie zgłaszają nieprzygotowanie

Zaledwie 200 km na południe od Poznania, władze Uniwersytetu Wrocławskiego wykazują nieco większą determinację do podjęcia działań. Według uzyskanych przeze mnie informacji, dziekani i kierownicy wszystkich jednostek pozawydziałowych w ciągu kilku dni, do końca tygodnia mają określić, które zajęcia i w jakim zakresie mogą być realizowane w sposób zdalny. Tutaj warto zauważyć, że uczelnia zdecydowała się na wydłużenie okresu zawieszenia zajęć stacjonarnych do 14 kwietnia czyli prawie o 3 tygodnie więcej niż zaleca to ministerstwo.

Uniwersytet Warszawski natomiast poinformował, że kierownicy jednostek dydaktycznych w ciągu tygodnia mają ogłosić listę zajęć, które od 23 marca będą realizowane w systemie e-learningu. Pytanie tylko czy uczelnia jest do tego przygotowana. Studenci uczelni wskazują, że w okresach szczególnego zainteresowania (w trakcie sesji czy zapisów na zajęcia) systemy informatyczne uczelni bardzo często odmawiają posłuszeństwa.

Niektórzy mają łatwiej

Warto też zauważyć, że niektóre uczelnie - tak państwowe jak i prywatne - posiadają w swojej ofercie studia realizowane w dużej mierze zdalnie, a więc teoretycznie powinno im być łatwiej objąć studentów stacjonarnych programem nauczania zdalnego. Aby to sprawdzić skontaktowałem się z Akademią WSB w Dąbrowie Górniczej (do 2018 r. Wyższa Szkoła Biznesu w Dąbrowie Górniczej). Dr Paulina Polko, rzecznik uczelni, poinformowała mnie, że choć wszelkie zajęcia wymagające bezpośredniego udziału wykładowców i studentów zostały zawieszone, to aktualnie trwa poszerzanie palety zajęć, które można realizować online. Zajęcia te będą dostępne zarówno dla studentów stacjonarnych jak i niestacjonarnych. Już w nadchodzący weekend część wykładów studenci będą mogli obejrzeć na żywo podczas streamu. Każdy student będzie miał także możliwość odtworzenia wykładu przez kolejnych dziesięć dni na platformie moodle. Lektoraty natomiast będą częściowo realizowane przez Skype, a częściowo przez platformę e-learningową. Dr Polko podkreśla także, że nie chodzi tu jedynie o odgórne zawieszenie zajeć na uczelni, ale także o uszanowanie studentów, którzy mają obawy przed przychodzeniem do budynków wypełnionych ludźmi.

Można zatem stwierdzić, że wiele uczelni bierze ciężar sytuacji na swoje barki i próbuje zmierzyć się z problemem koronawirusa, szczególnie, że tak naprawdę nie wiadomo jak długo ten stan zawieszenia potrwa.

Raz online. Zawsze online?

Warto tutaj także zauważyć, że choć na pierwszy rzut oka okazja do studiowania online wydaje się atrakcyjna, to pojawiają się głosy wskazujące na swoiste „zagrożenia” ze strony e-learningu.

Prof. Wojciech Sadurski, wykładowca na Uniwersytecie w Sydney oraz w Centrum Europejskim UW zauważył dzisiaj na Twitterze, że planowane obecnie przejście na zajęcia prowadzone online, może stanowić pokusę do tego, aby kontynuować zajęcia w tym trybie już po okresie zawieszenia. Według prof. Sadurskiego prowadziłoby to do znacznego obniżenia standardów nauczania, bowiem nic nie jest w stanie zastąpić bezpośredniego kontaktu z prowadzącym oraz nadzoru nad studentem.

W najbliższych dniach z pewnością pojawią się kolejne informacje o rozwiązaniach oferowanych przez kolejne uczelnie wyższe w kraju. Będziemy na bieżąco informować o tym, jak przebiega wdrażanie powyższych planów oraz planów dzisiaj jeszcze opracowywanych przez inne uczelnie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst