Koronawirus  / News

Wielka Brytania i Szwecja lekceważą koronawirusa? Członek Rady WHO: ta epidemia zmieni świat

252 interakcji
dołącz do dyskusji

Epidemia spowodowana koronawirusem potrwa w Wielkiej Brytanii do wiosny 2021 r. W tym czasie zachoruje 80 proc. Brytyjczyków, a prawie 8 mln z nich będzie wymagało hospitalizacji - tak mówi tajny raport agencji rządowej Public Health England przygotowany dla przedstawicieli brytyjskiej służby zdrowia (NHS).

Dokument, o którym jako pierwszy napisał brytyjski dziennik The Guardian, jest pierwszym, w którym przedstawiciele PHE przyznają, że epidemia potrwa około 12 miesięcy, na koronawirusa zachoruje ponad 50 mln mieszkańców Wielkiej Brytanii, a 15 proc. z nich będzie wymagało hospitalizacji.

Prof. Chris Whitty, szef brytyjskich służb medycznych, już wcześniej informował, że w najgorszym możliwym scenariuszu zachorować może nawet 80% proc. Brytyjczyków, ale w dokumencie przygotowanym dla NHS stwierdzono już, że badacze „spodziewają się” zachorowania 4 na 5 osób, czyli nie jest to scenariusz najgorszy, a spodziewany.

W opisywanym przez The Guardian dokumencie PHE opisuje nie tylko wpływ koronawirusa na zdrowie społeczeństwa, ale także na personel wykorzystywany w walce z nim, tj. służbę zdrowia, służby porządkowe, straż pożarną czy transport. Badacze uważają, że w momencie szczytu epidemii chorych będzie około 500 000 z 5 mln osób pracujących w powyższych służbach.

Eksperci cytowani w artykule przyznają, że opinia publiczna będzie bardzo zaniepokojona informacją o tym, że z koronawirusem będziemy musieli walczyć nawet przez 12 miesięcy, ale jednocześnie jest to bardzo realistyczna prognoza.

Wydaje mi się, że liczba zachorowań spadnie latem, pod koniec czerwca i wzrośnie ponownie w listopadzie, podobnie do typowej grupy. Myślę, że ten koronawirus już z nami zostanie na zawsze, ale z czasem będzie coraz mniej groźny wraz z nabywaniem przez nas odporności - mówi prof. Paul Hunter z Uniwersytetu Anglii Wschodniej.

Powyższe informacje zdają się burzyć nadzieję na to, że wyższe temperatury w zbliżających się letnich miesiącach doprowadzą do zniknięcia wirusa. Autorzy raportu szacują, że w szczycie epidemii 10 proc. Brytyjczyków będzie miało kaszel. W dokumencie przedstawionym w czwartek premier Wielkiej Brytanii, Boris Johnson, zaleca wszystkim kaszlącym osobom samoizolację na okres 7 dni.

Brytyjska służba zdrowia nie jest w stanie sprostać ogromnej liczbie osób z symptomami zarażenia i będzie przeprowadzała testy tylko u osób poważnie chorych, które już znajdują się w szpitalach oraz w domach opieki i więzieniach, w których wykryto choć jeden przypadek zarażenia koronawirusem. Członkowie personelu medycznego nie będą testowani na obecność koronawirusa pomimo tego, że to właśnie oni będą zajmować się osobami zarażonymi.

Jeżeli śmiertelność będzie utrzymywała się na poziomie 1 proc. to eksperci szacują, że w ciągu najbliższego roku na koronawirusa może umrzeć 531 000 osób.

Prof. Whitty jest przekonany, że w rzeczywistości śmiertelność spadnie do poziomu 0,6 proc., co będzie oznaczało 318 660 zgonów w nadchodzącym roku.

Tymczasem w Szwecji dzień jak co dzień.

Podobne, stoickie (jeżeli nie inercyjne) podejście do pandemii panuje na północy kontynentu. Polska triathlonistka Joanna Sołtysiak podzieliła się na Facebooku swoimi obserwacjami na temat reakcji Szwedów na nadchodzący problem.

W przeciwieństwie do tego, co obserwujemy w naszym kraju, w Szwecji władze nie zdecydowały się na wprowadzenie żadnych zdecydowanych zmian. Studenci i uczniowie nadal uczęszczają na zajęcia tak jak dotychczas. Wieczorami siłownie, kluby czy baseny są ogólnodostępne.

Jakby tego było mało, szwedzcy naukowcy stwierdzili, że wirus jest względnie bezpieczny i powoduje śmiertelność tylko w 2 proc. przypadków. Z tego też powodu w Szwecji kilka dni temu zaprzestano testów.

W ostatnich godzinach post jednak zniknął z profilu triathlonistki.

Tymczasem członek Rady Wykonawczej Światowej Organizacji Zdrowia...

Walter Ricciardi, członek Rady Wykonawczej WHO oraz doradca włoskiego ministra zdrowia, ma zupełnie inne zdanie o zagrożeniach związanych z rozprzestrzenianiem się koronawirusa na świecie.

We wpisie na Twitterze Ricciardi napisał:

Ekonomistom, którzy na całym świecie martwią się tym, co będzie po, powiedziałbym, że trzeba zająć się tym co jest, natychmiast, bo w trakcie tej pandemii zachorują wszyscy, także młodzi ludzie i pracownicy służby zdrowia, a wiele osób umrze. To wydarzenie, które zmieni świat.

Widząc tak drastycznie różne opinie docierające do nas z różnych zakątków Europy, pozostaje mieć nadzieję, że najgorsze scenariusze jednak się nie spełią. Znacznie lepiej byłoby dla nas, aby okazało się, że rację mają specjaliści mówiący, że koronawirus nie jest aż tak straszny jak go malują. Dopóki jednak tego nie wiemy, to lepiej zachować daleko posuniętą ostrożność.

#zostańwdomu i czytaj Spider's Web.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst