Koronawirus  / News

Msze będą, ale nie musisz na nie iść. Rada Episkopatu zrobiła pół kroku do przodu

Rada Episkopatu Polski doszła do wniosku, że pandemia jednak jest sytuacją wyjątkową. Wierni mogą bez obaw i wyrzutów sumienia w tę niedzielę pomodlić się w domu. 

Polski kościół wreszcie zaczął działać, choć jego rekcje jest jak na razie w najlepszym wypadku oszczędna.

Episkopat jest od kilku dni ostro krytykowany za brak zdecydowanych działań związanych z zapobieganiem rozprzestrzenianiu się koronawirusa w Polsce. Do tej pory rozwiązaniem proponowanym przez polskich duchownych było zwiększenie liczby mszy. Idea za tym pomysłem stała prosta – wierni przyjdą w różnych godzinach, w świątyni nie będzie tłoku, nikt nie będzie musiał stać blisko siebie, nikt się nie zarazi.

Rozwiązanie to, samo w sobie poparte dość kontrowersyjną logiką, budziło zdumienie, tym bardziej że w tym samym czasie w reszcie kraju odradzano zgromadzeń, zamykano szkoły, uniwersytety i miejsca kultury oraz zalecano ludziom pracę z domu. Zanim zapadła decyzja episkopatu o dyspensie, o udział we mszy za pośrednictwem radia lub telewizji apelował nawet Minister Zdrowia Łukasz Szumowski.

Przykład Korei Południowej pokazuje, że obawy przed gromadzeniem się ludzi na mszy są w pełni uzasadnione.

Przez długi czas Korea dobrze radziła sobie z powstrzymywaniem rozwoju wirusa w swoim kraju. Według raportów liczba chorych utrzymywała się na poziomie 30 osób. Wszystko zmieniło się wraz z przybyciem Pacjentki 31 do Daegu, miasta, które stało się ogniskiem epidemii.

35-letnie kobieta pojawiła się między innymi na mszy jednej z lokalnych sekt chrześcijańskich. Poza nią udział w zgromadzeniu wzięło udział około 9300 osób. 1200 z nich zaczęło wkrótce zdradzać grypowe objawy. Do tej pory koronawirusa potwierdzono u setek z nich. Pacjentka 31 jest też prawdopodobnie powiązana z wybuchem choroby w położonym niedaleko Cheongdo. Uczestnicy felernej mszy byli tam na pogrzebie i prawdopodobnie roznieśli wirusa dalej.

W najbliższą niedzielę wierni nie muszą iść do kościoła.

Episkopat Polski w końcu opublikował komunikat, w którym rekomenduje biskupom diecezjalnym udzielenie dyspensy od obowiązku uczestnictwa w mszach świętych do 28 marca osobom w podeszłym wieku, osobom z objawami infekcji, dzieciom i młodzieży szkolnej oraz dorosłym, którzy sprawują nad nimi bezpośrednio opiekę i osobom, które po prostu czują obawę przed zakażeniem.

Skorzystanie z dyspensy oznacza, że nieobecność na Mszy niedzielnej we wskazanym czasie nie jest grzechem. Jednocześnie zachęcamy, aby osoby korzystające z dyspensy trwały na osobistej i rodzinnej modlitwie. Zachęcamy też do duchowej łączności ze wspólnotą Kościoła poprzez transmisje radiowe, telewizyjne lub internetowe – możemy przeczytać w komunikacie.

Do tego w trakcie liturgii mają obowiązywać dodatkowe środki ostrożności – kapłani i szafarze Komunii Świętej mają między innymi dokładnie myć ręce, na kratki konfesjonału nałożyć folie ochronne, a zwykle wypełnione wodą święconą kropielnice pozostawić tym razem puste. Wierni powinni zaś przekazywać sobie znak pokoju ukłonem lub skinieniem głowy, a także przyjmować komunię do ręki, co jest w pełni zgodne z przepisami liturgicznymi kościoła.

Do 29 marca nie będą odbywały się bierzmowania, pielgrzymki maturzystów na Jasną Górę oraz rekolekcje szkolne organizowane przez parafie.

To niewątpliwie dobrych krok episkopatu, choć wykonany późno i dość mały. Być może warto rozważyć scenariusz włoski, gdzie kościołów nie zamknięto, ale msze święte odwołano i wszystkich wiernych zachęca się do wspólnej modlitwy za pomocą radia czy internetu.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst