Koronawirus  / Artykuł

Kwarantanna może potrwać dłużej. Musimy uwzględnić drugą falę zarażeń koronawirusem

Opracowanie szczepionki chroniącej przed SARS-CoV-2 w tym roku graniczy z cudem. Bez niej, najlepszą bronią w walce z wirusem pozostaje izolowanie się i unikanie większych skupisk ludzi. Ile to potrwa?

Polski rząd jak na razie ograniczył swobody w przemieszczaniu się do 11 kwietnia. Optymistycznie możemy więc założyć, że modele, na których nasza władza opiera swoje decyzje zakładają, że za 2 tygodnie wszystko zacznie powoli wracać do normy i będziemy mogli wrócić do normalnego życia, spotkać się ze znajomymi, wyjść na kawę, do kina czy na pizzę. Obawiam się jednak, że to zbyt optymistyczne założenie.

Naukowcy ostrzegają przed drugą falą zarażeń koronawirusem

W chińskim mieście Wuhan, w którym wirus SARS-CoV-2 został odkryty, władze zdecydowały się na rozluźnienie przepisów dotyczących kwarantanny tamtejszej ludności. Liczba nowych zarażeń wyhamowała tam praktycznie do zera, więc decyzja wydaje się być całkiem logiczna.

Badacze z Londyńskiej Szkoły Higieny i Medycyny Tropikalnej doradzają jednak, aby chińskie władze zachowały ostrożność, jeśli chodzi o uchylanie przepisów dotyczących kwarantanny ludności.

Keisha Prem, współautorka badania, które ukazało się w The Lancet Public Health Journal twierdzi, że przedwczesny powrót do normalnego życia może przerodzić się w powtórną falę zakażeń, której szczyt będzie miał miejsce ok. sierpnia.

Modele matematyczne, wykorzystane do tego badania sugerują, że podtrzymanie przepisów dotyczących kwarantanny ludności do końca kwietnia może oddalić drugą falę zarażeń aż do października.

Wydłużony w ten sposób okres względnego spokoju dałby służbie zdrowia potrzebny czas na przegrupowanie się i lepsze przygotowanie się na przyjęcie kolejnej fali chorych. Badacze twierdzą, że ich wnioski są na tyle uniwersalne, żeby wykorzystać je we wszystkich państwach zmagających się obecnie z epidemią koronawirusa.

Prawdopodobnie zostaniemy w domach trochę dłużej

Jeśli weźmiemy pod uwagę to, że izolowanie się w domu jest obecnie najskuteczniejszym (i właściwie - jedynym) sposobem na niezarażenie się koronawirusem i że do 11 kwietnia pozostały zaledwie dwa tygodnie, to trudno brać dosłownie deklaracje naszych rządzących o tym, że do Wielkanocy wszystko powinno wrócić do normy.

Byłoby bardzo dobrą wiadomością, gdyby okazało się, że w Polsce nie ma nowych przypadków zarażenia koronawirusem, wszyscy zarażeni karnie poddają się domowej kwarantannie, a cięższe przypadki zostają błyskawicznie hospitalizowane i wszystko jest pod kontrolą, ale prawie na pewno tak nie będzie. Oczywiście możemy spróbować wprowadzić ten scenariusz w życie, ale obawiam się, że po kilku tygodniach zakończyłby się on ogromną katastrofą w postaci drugiej, ogromnej fali zarażeń.

Skutki nieprzestrzegania jakichkolwiek zaleceń dotyczących izolowania się od ludzi i unikania dużych tłumów mogliśmy obserwować chociażby w Wielkiej Brytanii, gdzie władza na początku stwierdziła, że wprowadzanie jakichkolwiek ograniczeń dotyczących przemieszczania się obywateli to kiepski pomysł.

Pogląd ten zmienił się mniej więcej po 100 pierwszych zgonach. Podobny efekt może mieć zbyt wczesne odwołanie kwarantanny, dlatego też obstawiam, że najpóźniej 10 kwietnia dowiemy się o przedłużeniu aktualnie obowiązujących koronawirusowych rozporządzeń w Polsce.

Tagi:
przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst