Koronawirus  / Artykuł

Trzeba zostać w domu, czy można iść na spacer? Sprawdzono, jak długo przeżywa koronawirus

112 interakcji
dołącz do dyskusji

Przeżywając epidemię koronawirusa trudno uchronić się od poczucia zagrożenia. Mamy poczucie ciągłej ucieczki - trudno uwolnić się od strachu przed kontaktami międzyludzkimi, a niektórzy boją się nawet spacerów. Czy słusznie?

W początkowym etapie epidemii koronawirusa powodującego COVID-19 przyjmowano typowe dla każdego innego wirusa parametry przeżywalności na powierzchniach i powietrzu. Badania, których wyniki zostały opublikowane wczoraj to potwierdzają. Stabilność wirusa SARS-CoV-2 w różnych warunkach jest podobna do oryginalnego wirusa SARS.

Skąd więc doniesienia w Internecie o tym, że chmury wirusa godzinami fruwają w powietrzu? Już wyjaśniam.

Po pierwsze: każdy wirus to niewielkie cząstki, których nie możemy nazwać organizmem. Nie mają one struktury komórkowej, organelli, a co dopiero narządów. Wiec nie możemy mówić że jakiś wirus „unosi się” w powietrzu dłużej niż inne - nie mają one skrzydeł ani niczego, co miałoby wpływ na czas „latania” w powietrzu. Unoszą się zawsze w jakimś medium - np. kropelkach cieczy. To, jak prędko opadną na powierzchnię, zależy od warunków zewnętrznych i wielkości tych kropelek.

W przytoczonym powyżej badaniu przeprowadzonym przez naukowców z kilku instytucji (m.in. amerykański Narodowy Instytut Zdrowia oraz Uniwersytetu Princeton) określono przeżywalność koronawirusa w różnych warunkach. Co oznacza przeżywalność czegoś, co na dobrą sprawę nie ma funkcji życiowych? Chodzi o aktywność określonej liczby egzemplarzy wirusa, czyli zdolność do zarażania. W praktyce zaś w warunkach laboratoryjnych często określa się czy wirusy były wykrywalne.

Wyniki były przewidywalne: na powierzchniach z natury antybakteryjnych (do badania użyto powierzchni miedzianej), wirus ma najmniejsze szanse na przeżycie. Nie wykrywano go już po trzech godzinach. Na powierzchniach gładkich (plastik i stal), przeżywał najdłużej: dwie doby. W przypadku kartonu (papieru) do 24 godzin - co sprawia, że powinniśmy uważać na zużyte chusteczki higieniczne.

Jednak jeden z wyników badań, obawiam się że bedzie niezrozumiany i błędnie cytowany, co będzie podsycać panikę.

Jest to wynik przeżywalności wirusa w aerozolu czyli kropelkach płynu rozproszonym w powietrzu. Wyniósł on w badaniu z Princeton 3 godziny, co może prowadzić to wyobrażenia sobie chmur zabójczego wirusa latającego godzinami w powietrzu.

W rzeczywistości środowisko aerozolowe jest w warunkach nielaboratoryjnych mocno niestabilne. Znika po kilku sekundach - ulega rozproszeniu oraz opadnięciu na powierzchnię (i wtedy zaczynają obowiązywać zasady przeżywalności na powierzchniach). Skąd więc naukowcy wiedzą o tych kilku godzinach?

To proste. W 1958 roku L.J. Goldberg wynalazł tzw. bęben Goldberga - obracający się walec, który sztucznie utrzymuje rozproszone środowisko aerozolowe o żądanym składzie. Tego typu sytuacje raczej rzadko występują w środowisku naturalnym. Bęben Goldberga jest używany powszechnie przez naukowców - był używany również w badaniu wymienionym powyżej.

Koronawirus. Czy można iść na spacer?

Swobodnie możemy spacerować po lesie i parku. Nie wchodźmy tylko do środka, jeśli zobaczymy coś takiego:

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst