Koronawirus  / Artykuł

Pierwsza śmiertelna ofiara koronawirusa w Polsce. Lekarze twierdzą, że zarażonych jest o wiele więcej

299 interakcji
dołącz do dyskusji

Władze miasta Poznań poinformowały o pierwszym przypadku śmiertelnym na skutek zarażenia się koronawirusem. Lekarze ostrzegają, że liczba zarażonych jest większa, niż podają to oficjalne statystyki.

Wiceprezydent Poznania, Jędrzej Solarski poinformował, że pacjentka, która przebywała od niedzieli na oddziale zakaźnym w Wielospecjalistycznym Szpitalu Miejskim im. Józefa Strusia w Poznaniu zmarła. Chora miała 57 lat i była pierwszą osobą w Wielkopolsce, u której potwierdzono zarażenie się SARS-CoV-2.

W momencie przyjmowania jej do szpitala stan pacjentki był ciężki, chora miała objawy zapalenia płuc o bardzo ciężkim przebiegu klinicznym, od razu została podłączona do respiratora i wprowadzona w stan farmakologicznej śpiączki.

Na Facebooku pojawił się bardzo obszerny komentarz jednej z lekarek zatrudnionych w wojewódzkim szpitalu w Rybniku.

Oto jak okiem specjalisty wygląda pandemia koronawirusa

Będzie długo, ale myślę że od tego zależy przyszłość nasza i naszych bliskich, jakkolwiek poważnie to brzmi.

Jak wiecie, jestem lekarzem, który pracuje w dużym szpitalu, w Szpitalu Wojewódzkim. Może nie mam 30-stu lat doświadczenia w zawodzie, ale zdążyłam już doświadczyć realiów polskiej „służby zdrowia” (jak chętnie niektórzy nas nazywają).

"Koronawirus – na chwilę obecną mamy 31 POTWIERDZONYCH przypadków w Polsce. Pacjenci są w różnym stanie – począwszy od dobrego stanu, który wymaga tylko obserwacji, po pacjentów z niewydolnością oddechową wymagających respiratora. Gwarantuję Wam, że chorych w Polsce jest więcej, po prostu ich nie diagnozujemy. Dlaczego? Bo nie mamy testów.

W moim szpitalu ustawiono namiot, ogłoszono że tam będą mogli udać się ludzie podejrzani o koronawirusa. W dniu wczorajszym nie było ANI JEDNEGO ZESTAWU do pobrania badań w kierunku wirusa. Powtarzam ANI JEDNEGO!!!

W chwili obecnej, WHO zmieniła status naszego kraju na tzw.„local transmission” co to oznacza w praktyce? Nie jest dla nas argumentem to, że nie wróciłeś właśnie z Włoch, Chin itd. Nie jest dla nas argumentem to, że Twój syn/mąż/dziadek/kochanek wrócił z tych krajów. Jesteśmy uznani za kraj, w którym wirus JEST.
W mojej opinii w RYBNIKU jest tym bardziej (5 potwierdzonych przypadków wśród Rybniczan).

Macie objawy, możecie mieć tego wirusa. Czy go macie? Nie powiem Wam bo nie mamy testów by Was wszystkich przebadać. Nie myślcie że mamy lepszą odporność niż Niemcy, Francuzi, Włosi… Nie! Oni badają swoich obywateli. Wg dzisiejszych danych w Polsce przeprowadza się do tej pory 43 testy/milion mieszkańców. W Izraelu 401/ milion, we Włoszech obecnie jest to 826 testy/milion mieszkańców. Dziś GIS zapowiada, że zwiększy liczbę testów, którymi będziemy mogli dysponować i będziemy mogli badać więcej osób - napisała na FB Kasia Z-k.

Brak testów na obecność koronawirusa nie jest jedynym problemem

Kolejnym problemem jest to, że naprawdę nie mamy wystarczającej ilości kombinezonów, masek, gogli, rękawiczek itd.

Nikt nie przeprowadził nam szkolenia jak ten kombinezon zdjąć, a to jest najbardziej ryzykowne i najłatwiej się wtedy zakazić personelowi medycznemu. Każą nam badać pacjentów, a nie jesteśmy zabezpieczeni. Tym samym możemy zarażać innych.

Pamiętajcie, że lekarze, pielęgniarki, ratownicy mogą być również objęci kwarantanną. Jeśli już na samym początku zamkną nas na 2 tygodnie, kto będzie Was ratował w przyszłym tygodniu lub za 10 dni?

Oprócz testów brakuje też sprzętu

Na służbę zdrowia nie ma co liczyć

Nie chcę siać paniki, próbuję Wam uzmysłowić, że tylko od nas samych zależy teraz jak się sytuacja potoczy, bo naprawdę na „SŁUŻBĘ ZDROWIA” na wielką skalę w tym przypadku nie ma w tym państwie co liczyć. Mówię to jako czynny pracownik, który widzi co się dzieje. Nie chcę by ktoś z Was mi współczuł z powodu tego co się dzieje, nie chcę słyszeć „sama sobie wybrałaś”. Nie! Nie o tym mowa. Chodzi mi o to, byśmy WSZYSCY RAZEM wzięli odpowiedzialność za ludzi dokoła przez te kilkanaście najbliższych dni.

SIEDŹ NA DUPIE W DOMU, bo inni by chcieli, a nie mogą! - kończy swoją wypowiedź Kasia Z-k, lekarka zatrudniona w wojewódzkim szpitalu w Rybniku.

To bardzo emocjonalny wpis

O jego komentarz poprosiłem kilku lekarzy, z którymi często się konsultuję. Wszyscy zgadzają się co do tego, że rady udzielone przez panią lekarz z Rybnika brzmią sensownie. W obliczu pandemii nie ma sensu wystawiać się na zarażenie i uczestniczyć w wydarzeniach zbiorowych.

Z drugiej strony moi rozmówcy byli dość sceptycznie nastawieni jeśli chodzi o informacje dot. braku testów na koronawirusa. Tak, to prawda, że gotowych testów do szybkiego badania próbek na obecność koronawirusa jest mało. Nie oznacza to jednak, że dany szpital nie może pobrać próbki krwi od pacjenta i wysłać ją na testy do laboratorium. Na wyniki czeka się oczywiście dłużej, ale jeśli u danego pacjenta zachodzi podejrzenie zarażenia koronawirusem i tak powinien zostać on hospitalizowany, przynajmniej na czas otrzymania wyników testu.

Wszyscy moi rozmówcy podkreślili również (niektórzy po kilka razy), że nie każde przeziębienie to koronawirus i apelują o zdrowy rozsądek w kwestii konsultowania błahych objawów z lekarzami, którzy aktualnie mają pełne ręce roboty.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst