Koronawirus / News

W Hiszpanii będą castingi na pacjentów. Jeśli masz przydatny zawód, dostaniesz łóżko w szpitalu

979 interakcji
dołącz do dyskusji

Europa Zachodnia, XXI wiek. Lekarze w Hiszpanii – mierząc się z falą zachorowań na COVID-19 – będą zmuszeni decydować, którego pacjenta warto leczyć, a któremu trzeba odmówić szpitalnego łóżka i szansy na wyzdrowienie.

Jeszcze kilka miesięcy temu mało kto był w stanie sobie wyobrazić taki obrót spraw. Rozszerzająca się epidemia zachorowań spowodowanych koronawirusem SARS-CoV-2 postawiła służbę zdrowia wielu krajów europejskich pod ścianą.

W dokumencie opracowanym przez Grupę Roboczą Bioetyki Hiszpańskiego Stowarzyszenia Medycyny Ratunkowej, do którego dotarli dziennikarze El Mundo, napisano, że masowo rosnąca liczba zachorowań na COVID-19 sprawia, że lekarze nie są w stanie wszystkim chorym zapewnić odpowiedniego poziomu leczenia, a tym samym muszą decydować, kogo leczyć najpierw.

Oznacza to, że mając kilku chorych na jedno wolne łóżko, lekarze muszą najpierw leczyć tego pacjenta, który ma większe szanse na przeżycie. Taka sama sytuacja pojawia się, gdy wśród chorych w stanie krytycznym, obarczonych dodatkowymi chorobami, trzeba wybrać pacjenta, który odniesie rzeczywiste korzyści z leczenia. W praktyce oznacza to odmowę leczenia pacjentom, którym intensywna terapia niewiele pomoże, a spodziewana długość życia nie przekroczy dwóch lat.

Co więcej, sama szansa na przeżycie czy wiek chorego jest tylko jednym z czynników determinujących, kto powinien otrzymać leczenie. „Pacjent powinien zostać zdiagnozowany globalnie” – stwierdza dokument. Oznacza to, że

należy zwrócić uwagę na to, w jakich warunkach będzie żył wyleczony pacjent, ile osób jest od niego zależnych lub jaka jest jego „wartość społeczna”.

Na pierwszy rzut oka brzmi to przerażająco, ale dla lekarzy i członków służb ratowniczych nie jest to sytuacja niespotykana. Podobne decyzje muszą podejmować zespoły medyczne na przykład podczas katastrof kolejowych czy lotniczych, gdy nagle w jednym miejscu pojawia się konieczność niesienia pomocy kilkuset rannym. Pierwsze zespoły medyczne przybyłe na miejsce katastrofy muszą najpierw zająć się poszkodowanymi, których da się uratować, a następnie przejść do poważniejszych przypadków. Wszak żaden szpital powiatowy nie jest nigdy przygotowany na jednoczesne przyjęcie stu czy dwustu rannych.

Już w trakcie wojen napoleońskich lekarz Dominique Jean Larrey ustalając priorytety leczenia, pierwszeństwo przyznawał osobom w najgorszym stanie, ale rokującym na uratowanie życia i będącym w stanie powrócić z powrotem na pole walki.

Pierwsi pacjenci docierają do tymczasowego szpitala stworzonego na potrzeby epidemii COVID-19 w jednej z hal madryckich targów IFEMA.

Aktualna sytuacja w Hiszpanii

Na niedzielę, 22 marca w Hiszpanii zdiagnozowano 28 572 chorych, a liczba zmarłych osiągnęła 1720, z czego 394 osoby zmarły w ciągu poprzednich 24 godzin.

W samym Madrycie na COVID-19 życie straciło już ponad tysiąc osób. W całym mieście brakuje łóżek szpitalnych, a kolejnych chorych umieszcza się w hotelach, szpitalach polowych i poza miastem.

Łóżka na 1300 pacjentów zakażonych koronawirusem od piątku wstawiane są do kilku hal madryckich targów IFEMA. W ramach tego tymczasowego szpitala powstanie także oddział intensywnej terapii dla 96 pacjentów. Władze kompleksu zaznaczają jednocześnie, że jeżeli pojawi się taka potrzeba, szpital będzie można rozszerzyć na kolejne hale, dzięki czemu będą one w stanie pomieścić nawet 5000 łóżek.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst