Foto  / News

Canon wstrzymuje swoje japońskie fabryki aparatów. To może być mocny cios dla branży fotograficznej

Wpływ koronawirusa na dołującą branżę fotograficzną zaczyna być coraz większy. Canon właśnie tymczasowo zawiesił produkcję w trzech swoich japońskich fabrykach. To jednak dopiero wierzchołek problemów.

Produkcja stanęła w trzech, a nie piecu japońskich zakładach: Oita, Nagasaki i Miyazaki. Wszystkie odpowiadają za produkcję różnego rodzaju sprzętów do obrazowania, czyli aparatów, obiektywów czy kamer. Ostatnia z nich, Miyazaki, została dopiero co otwarta w sierpniu 2019 r. Nowa fabryka ma jednopiętrową konstrukcję o łącznej powierzchni 54 900 metrów kwadratowych. To największa tego typu fabryka w grupie Canon. Na jej stronie można przeczytać informacje o bieżącej rekrutacji czy filozofii „work-life balance”, którą japoński producent promuje.

Fabryka Canona w Miyazaki w Japonii, fot. miyazaki.canon
Fabryka Canona w Miyazaki w Japonii, fot. miyazaki.canon

Patrząc na skalę produkcji firmy Canon, trzy fabryki to nie tak znowu dużo. Kiedy jednak spojrzymy na oficjalną stronę japońskiego producenta, można znaleźć informacje o dokładnej liczbie zakładów oraz liczbie zatrudnionych tam pracowników.

Według tej listy w Japonii znajdują się tylko trzy zakłady zajmujące się szeroko pojętym obrazowaniem, czyli produkcją aparatów fotograficznych, kamer czy obiektywów. Jest jeszcze jeden zakład, który w opisie ma wpisane półprzewodniki, które wykorzystuje się w elektronice. Pozostałe fabryki zajmują się czym innym, np. drukarkami. Oprócz tego Canon ma jeszcze fabryki w Chinach czy na Tajwanie. Ich los nie jest nam znany. Wygląda więc na to, że stanęły wszystkie japońskie zakłady związane bezpośrednio ze sprzętem fotograficznym.

Powodu wstrzymania można się było domyślać

To brak lub niepewność dostaw części od podwykonawców z Chin. Według oficjalnych informacji nie ma mieć żadnego wpływu na dostępność produktów fotograficznych firmy Canon czy wprowadzenie nowych modeli, jak zapowiedziany ostatnio Canon EOS R5.

Canon EOS R5

Na stronach fabryk można przeczytać, że produkcja jest wstrzymana od 2 do 13 marca. Założenia są takie, że przerwa nie będzie długa, a zakłady nadrobią opóźnienie w późniejszym czasie. Są to jednak tylko założenia optymistyczne. W praktyce może to wyglądać zupełnie inaczej, a za chwilę komunikat się zmieni. Wszystko zależy od tego, jak szybko uda się opanować sytuację w Chinach, czyli kiedy fabryki wznowią produkcję. Tego nie wiemy.

Problemy mają też inni producenci z branży foto

Po całkowitym zamknięciu na pewien czas, zakład Fujifilm w Chinach został ponownie otwarty w połowie lutego. Pracuje jednak przy zmniejszonej wydajności. Miało to spowodować zakłócenia w produkcji modeli X-T30 i X-T3. Wciąż nie znamy też daty wejścia do sprzedaży nowego X-T4. Nie liczyłbym zatem na szybką dostępność.

Fujifilm X-T4

Nikon notuje spore opóźnienia w dostawie nowych obiektywów Nikkor 70–200 mm f/2.8 Z i Nikkor AF-S 120–300 mm f/2.8E FL ED SR VR. Nie znamy też daty wprowadzenia do sprzedaży modelu Nikon D5. Nawet jeśli dane sprzęty są produkowane poza Chinami, to niektóre części mogą pochodzić właśnie z Państwa Środka.

Hiroki Totoki, dyrektor finansowy korporacji, w swoim oświadczeniu przyznał, że Sony nie może zagwarantować dostarczenia na czas swoich matryc do innych fabryk. To spory cios, ponieważ średnio co druga matryca w aparacie pochodzi właśnie z nich. W przypadku smartfonów jest jeszcze gorzej, bowiem 70 proc. sensorów w aparatach mobilnych zostało wyprodukowanych przez japońską firmę. Jak pisał Marcin, pierwszą „ofiarą” może być oczekiwany aparat Sony A7S III lub/i Sony A7 IV. Oba modele są oczekiwane wiosną tego roku.

Bezpieczne nie mogą się czuć nawet firmy, które nie produkują w Chinach, jak np. Olympus, który swoje zakłady produkcyjne ma w Wietnamie. Problemem są części, dostawy, podwykonawcy z Chin.

Tłumy przed otwarcie targów kilka lat temu, fot. Photokina
Tłumy przed otwarcie targów kilka lat temu, fot. Photokina

Koronawirus wpływa też na różne wydarzenia z branży fotograficznej. Firma Adobe postanowiła zrezygnować ze swojej dorocznej konferencji Adobe Summit. Odwołane zostały także targi CP+ w Tokio. W maju mają się teoretycznie odbyć targi Photokina w Kolonii w Niemczech. Organizatorzy jeszcze ich nie odwołali, ale nie jest wykluczone, że tak się stanie. To byłby ogromny cios dla Photokiny, która miała się odbyć w nowej odsłonie i terminie. Już raz, w 2019 r., targi odwołano. Zapowiedziano nowy termin, koniec maja 2020, ale ze swojego udziału zrezygnowały takie firmy jak Nikon, Leica, Olympus i Fujifilm. Odwołanie drugiego terminu mogłoby być dla Photokiny zabójcze.

Czy koronawirus właśnie rozkłada rynek sprzętu fotograficznego?

Oby nie i obecnie nic na to nie wskazuje, ale tak naprawdę nikt nie jest w stanie przewidzieć rozwoju sytuacji. Nawet same firmy nie wiedzą dokładnie, co się dzieje, jak będzie wyglądać sytuacja jutro czy za tydzień.

Niestety, sytuacja w branży fotograficznej jest kiepska i z roku na rok coraz gorsza. Liczba sprzedanych sprzętów spada w tempie dwucyfrowym. W styczniu 2020 r. dostarczono o 19 proc. mniej aparatów systemowych w porównaniu do 2019 r. Koronawirus wtedy dopiero zaczął wstrzymywać fabryki, więc możemy się spodziewać jeszcze gorszych wyników w następnych miesiącach.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst