Koronawirus  / Artykuł

WYKRES DNIA: zobacz, jak szybko Koronawirus przebił SARS, Ebolę i świńską grypę

177 interakcji
dołącz do dyskusji

Koronawirus z Wuhan otrzymał już swoją oficjalną nazwę - SARS-Cov-2, zabił też 2700 osób, a liczba wszystkich zarażonych przekroczyła 80 tysięcy.

Powyższe statystyki nie prezentują się zbyt optymistycznie. Dodatkowo koronawirus rozprzestrzenia się bardzo szybko i już w pierwszych kilkudziesięciu dniach pod względem zarażonych oraz zabitych zostawił daleko w tyle SARS, świńską grypę, Ebolę i MERS, co najlepiej pokazuje poniższy animowany wykres:

Koronawirus SARS-Cov-2 zaraża coraz więcej ludzi

Z wwyliczeń chińskiej Państwowej Komisji Zdrowia (NHC) wynika, że śmiertelność koronawirusa z Wuhan wynosi 2,1 proc., jeśli chodzi o statystyki dla całych Chin. W prowincji Hubei wskaźnik ten wynosi 3,1 proc., a w samym Wuhan (stolicy Hubei), w którym narodził się wirus aktualnie 4,9 proc. przypadków zachorowań zakończyło się śmiercią.

Z jednej strony to niewiele i eksperci porównujący śmiertelność COVID-19 (to z kolei oficjalna nazwa choroby wywoływanej przez SARS-Cov-2) do wirusów grypy i paragrypy mają absolutną rację. Z drugiej: wirus bije rekordy, jeśli chodzi o wskaźnik zaraźliwości przez co nawet ten niewielki proc. przypadków śmiertelnych oznacza realnie śmierć tysięcy osób.

Co więcej, wskaźnik śmiertelności może okazać się jeszcze niższy, niż podaje to NHC. Pamiętajmy bowiem, że nie wszyscy chorzy na koronawirusa borykają się z na tyle poważnymi powikłaniami, żeby w ogóle fatygować się do lekarza.

To nie jest pandemia

Dlatego też, pomimo sporej dawki paniki w mediach, WHO nadal podtrzymuje swoją dotychczasową decyzję i nie ogłasza statusu pandemii dla COVID-19. W tym miejscu należy również zauważyć, że 99 proc. przypadków śmiertelnych miało miejsce w Chinach. Najbardziej narażone na rozwinięcie ciężkiej postaci choroby i zgon, są osoby starsze, z obniżoną odpornością, którym towarzyszą inne choroby, w szczególności przewlekłe.

Epidemiolodzy zorientowani o wiele lepiej w tym temacie niż dziennikarze dodają, że wiele z tych zgonów dało się uniknąć, gdyby chińska służba zdrowia byłaby lepiej przygotowana na tak dużą liczbę pacjentów wymagających hospitalizacji. A że nie była, to wiele osób z ciężkimi powikłaniami, zamiast otrzymać łóżko w szpitalu, zostały odesłane do domu.

W Europie jak na razie nie mamy większych powodów do obaw. Główny Inspektorat Sanitarny odradza co prawda wyjazdy do Włoch, a władze tego kraju wyznaczyły już 11 tzw. czerwonych stref, w których zamknięto szkoły, bary i część sklepów. Jeśli chodzi jednak o liczbę ofiar śmiertelnych we Włoszech, to wynosi ona całe 7, co nie jest jeszcze strasznie alarmującą statystyką.

Strach ma jednak wielkie oczy, więc ze względu na pojawienie się SARS-Cov-2 odwołano już całkiem dużo wydarzeń i imprez masowych. W tym chociażby targi MWC, karnawał w Wenecji i wycieczki szkolne z Izraela do Polski. W porównaniu z listą wydarzeń odwołanych bądź przełożonych na terenie Azji, europejska liczba odwołanych wydarzeń jest krótka ale i tak niewspółmierna do zagrożenia.

Przedstawiciele WHO uspokajają zresztą, że jeśli chodzi o liczbę zachorowań w Chinach, zauważalny jest generalny trend spadkowy. Całkiem możliwe więc, że SARS-Cov-2 zostanie opanowany zanim pojawią się realne podstawy do nadania mu statusu pandemii.

W Polsce nie odnotowano żadnego przypadku zachorowania na SARS-Cov-2

U nas tradycyjnie o tej porze roku szaleją grypy i paragrypy. Mając to na uwadze Minister Łukasz Szumowski zwrócił się z prośbą do obywateli, żeby ci nie zgłaszali się na oddziały zakaźne z powodu każdego przypadku gorączki czy kaszlu.

Na najpoważniejsze powikłania wynikające z zarażenia się koronawirusem narażone są osoby z tzw. grupy podwyższonego ryzyka, czyli te które przyjmują leki immunosupresyjne, przechodziły niedawno operację przeszczepu narządów, zawał, zapalenie płuc i inne dolegliwości powodujące znaczne osłabienie organizmu.

Jeśli dodatkowo zignorują pierwsze symptomy choroby albo ich lokalny szpital nie będzie w stanie udzielić im należytej opieki to wtedy tak, istnieje ryzyko śmierci. Zupełnie jak w przypadku grypy.

Pierwsze objawy grypy i koronawirusa są zresztą praktycznie identyczne: wysoka temperatura, trudności z oddychaniem, kaszel, etc. Jeśli więc zauważycie takie symptomy u siebie, a nie wróciliście kilka dni temu z okolic Wuhan, to nie panikujcie. Prawdopodobnie to tylko grypa.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst