Koronawirus  / Artykuł

Budowane błyskawicznie szpitale w Chinach nie wystarczą. Dojdzie do pandemii koronawirusa z Wuhan

Coraz więcej ekspertów przekonuje, że rosnące tempo rozprzestrzeniania się 2019-nCoV sprawi, że dojdzie do pandemii wirusa.

Obecnie mówimy o potwierdzonych przypadkach wirusa w 26 państwach i o 20 tys. zarażonych. Wirusa nie udało się utrzymać w Chinach. Nałożenie kwarantanny na kilkadziesiąt mln tamtejszych obywateli na pewno zmniejszyło liczbę zagranicznych przypadków wirusa, ale to tyle.

2019-nCoV rozprzestrzenia się w imponującym tempie

Na tyle imponującym, że wysokiej rangi eksperci w dziedzinie chorób zakaźnych mówią dość otwarcie, że koronawirus z Wuhan może osiągnąć status pandemii.

Szanse na pokonanie koronawirusa cały czas maleją - mówi Thomas Frieden, były dyrektor amerykańskiej agencji CDC.

Anthony Fauci (dyrektor NIH) i inni specjaliści wskazują, że najgorszą (z naszej perspektywy) cechą nowego koronawirusa jest tempo jego rozprzestrzeniania. Po kilku tygodniach od oficjalnego potwierdzenia jego występowania w Wuhan i kilkudziesięciu potwierdzonych przypadków jego zarażeniem doszliśmy do sytuacji, w której wirus pojawił się już w 26 państwach i zaraził 20 tys osób.

Peter Piot, mikrobiolog znany ze swoich badań nad AIDS i Ebolą oraz dyrektor londyńskiej Szkoły Higieny i Medycyny Tropikalnej twierdzi, że 2019-nCoV, pod względem tempa roznoszenia się zaczyna przypominać coraz bardziej wirusa świńskiej grypy H1N1.

Dlaczego to duży problem?

Wszystko sprowadza się do efektu skali, o ile w ogóle można użyć tego określenia w stosunku do wirusa. Śmiertelność 2019-nCoV jak na razie jest bardzo mała. Mówimy o 2, może 3 proc. chorych. Do pełnego obrazu sytuacji należy też dodać, że jedyne śmiertelne przypadki koronawirusa zarejestrowano w Chinach i na Filipinach.

W przypadku tego drugiego kraju mówimy o pojedynczym zgonie. Oznacza to, że w krajach o wyższym standardzie opieki medycznej 2019-nCoV nie jest przesadnie trudny do opanowania i nie stanowi większego niż grypa zagrożenia dla życia. Jednak przy tak szybko rosnącej liczbie zarażonych, te 2-3 proc. oznacza kilkadziesiąt tys. zgonów.

Lekarze i specjaliści ostrzegają również, że po dotarciu wirusa do Afryki, śmiertelność 2019-nCoV może wzrosnąć. Poziom opieki medycznej na tym kontynencie jest nadal dość niski. Do tego, niewiele afrykańskich państw jest w stanie zorganizować i prowadzić skuteczne kontrole na swoich lotniskach i granicach w poszukiwaniu zarażonych.

Bez tych możliwości, jeśli 2019-nCoV dostanie się do Afryki, może wywołać większe spustoszenia niż w Chinach. W tym miejscu jeszcze raz przypomnę - 99 proc. zgonów z powodu zarażeniem się koronawirusem miało miejsce właśnie w Państwie Środka.

Żaden afrykański kraj nie będzie w stanie zbudować nowego szpitala w niecały tydzień

A przynajmniej nie bez pomocy zagranicznej. Tymczasem w Chinach udało się tego dokonać bez większego problemu. Koronawirus mógł spowolnić tempo produkcji w chińskich fabrykach, ale Chińczycy nadal pozostają mistrzami, jeśli chodzi o błyskawiczną produkcję.

Ten szpital w Wuhan powstał w niecałe dwa tygodnie:

Cała budowla powstała z prefabrykatów. Tę błyskawiczną metodę Chińczycy zastosowali w 2003 r., kiedy pod Pekinem, równo w tydzień czasu, wybudowano tymczasowy szpital do leczenia ofiar wirusa SARS.

Szpital wybudowany w Wuhan będzie obsługiwany przez 950 wojskowych lekarzy, którym asystować będzie 1400 osób z personalu medycznego. Każdy pokój w szpitalu ma swoją łazienkę i pomieści dwóch chorych. Tymczasowy szpital Huoshenshan ma pomieścić 1000 pacjentów.

Drugi, budowany w Wuhan szpital Leishenshan będzie jeszcze większy i pomieści 1600 pacjentów. I według planu zostanie ukończony jutro.

Dodatkowe szpitale w Wuhan z pewnością pomogą. Pytanie w jakim stopniu

11-milionowe chińskie miasto, w którym narodził się wirus było słabo przygotowane na tę okoliczność. Szpitale funkcjonujące tam na stałe dość szybko się przepełniły, przez co wielu chorym musiano odmówić leczenia i wysłać ich do domów.

Przy tak ogromnej liczbie ludności każdy chory na wolności zarażał kolejne osoby. A że Wuhan jest dość ważnym węzłem komunikacyjnym w Chinach i że wirus pojawił się akurat w okresie chińskiego Nowego Roku, to dość łatwo udało mu się opuścić miasto. Nawet jeśli Wuhan zostało poddane kwarantannie.

Chińskie władze doskonale zdają sobie z tego sprawę, a ich działania chwalone są przez epidemiologów, którzy podkreślają, że najrozsądniejszym sposobem na walkę z koronawirusem jest właśnie szybka i skuteczna hospitalizacja chorych, dzięki czemu mogą otrzymać oni odpowiednią pomoc w walce z chorobą.

Do tak ogromnej sprawności budowlanej należy dołączyć też takie pomysły chińskich władz, jak np. to, że w miastach objętych kwarantanną po zakupy w danym dniu może wyjść tylko jeden członek rodziny. I to w maseczce, której noszenie jest obowiązkowe.

Wyjścia z domu z innych powodów zostały po prostu zabronione w większości miast objętych kwarantanną. Pracownicy państwowego i prywatnego sektora otrzymali polecenie pracy z domu albo, jeśli jest to niemożliwe, przedłużenia sobie noworocznej przerwy.

Trzeba przyznać, że są to dość radykalne sposoby walki z wirusem, które równoważą nieco spóźnioną reakcję Chin na pojawienie się 2019-nCoV. Gdyby Chiny równie stanowczo reagowały pod koniec grudnia 2019, zaraz po ujawnieniu się wirusa, nasze dzisiejsze obawy przed ogłoszeniem pandemii prawdopodobnie nigdy by się nie pojawiły.

Jak zmieni się sytuacja w momencie, w którym koronawirus dotrze do Afryki? Równie ryzykowne mogą okazać się być Indie, w których potwierdzono już 10 przypadków 2019-nCoV. Stąd też uzasadnione obawy epidemiologów, którzy wieszczą, że wkrótce koronawirus z Wuhan zostanie uznany za pandemię.

Czy uda nam się opanować nowego koronawirusa?

Tak, oczywiście. Nie wiemy tylko kiedy. Kilka firm z sektora farmaceutycznego pracuje już nad stworzeniem bezpiecznej szczepionki. To jednak trochę potrwa.

Inną możliwością jest… nadejście wiosny. Wiele wirusów (na przykład grypa) może rozwijać się tylko w zimnym, suchym powietrzu. Żadna przeprowadzona dotychczas analiza 2019-nCoV nie wykazała, że różni się on pod tym względem od reszty wirusów.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst