Blog Forum / Artykuł

Poezja współczesna, czyli kot na klawiaturze

Tekst został pierwotnie opublikowany na Blog Forum Spider’s Web.

Pierwsze skojarzenie na hasło „kot i komputer”? Najczęściej brzmi „grumpy cat” albo „durne memy ze słodkimi kociakami”. Właściciele mruczków wiedzą jednak doskonale, że sprawa jest znacznie poważniejsza: futrzaki kochają komputery, a ich fanatyczne wręcz uwielbienie dla spacerów po klawiaturze nader często przyprawia nas o płacz i zgrzytanie zębów.

Ostatnio Huber Taler zastanawiał się dlaczego koty lubią pudełka. Okazało się, że pomimo licznych domysłów krążących po internetowych forach i jeszcze bardziej (nie)licznych badań „z grubsza naukowych”, ta zagadka wciąż pozostaje bez odpowiedzi. Przy czym akurat to kocie zachowanie jest raczej mało problematyczne. Kot na klawiaturze – to dopiero kłopot!

Dlaczego o tym piszę? Bo pod tekstem Huberta natychmiast – choć to akurat żadne zaskoczenie, zawsze przecież znajdzie się ktoś niezadowolony – pojawiły się komentarze typu: „A jutro wpis szafiarki?” czy „beznadziejny wpis nie na ten portal”. Gdyby artykuł był o kotach-robotach, najlepiej opatrzonych logotypem pewnej – parafrazując Forresta Gumpa – „firmy sadowniczej”, pewnie byłoby inaczej. A tak: portal technologiczny i koty? Chcecie? Służę uprzejmie.

Elektryczne koty

Kto ma kota, ten wie, że przepędzenie go od komputera bywa równie trudne, jak przekonanie fanboja Apple do przesiadki na Windows albo programisty do zamiany flanelowej koszuli w kratę na garnitur. No dobrze, to stereotypy, wiem, ale z życie z kotem naprawdę bywa trudne.

Właściciele kotów doskonale wiedzą (choć „właściciele” nie jest słowem uzasadnionym, bo praktyka potwierdza, że to kot jest właścicielem człowieka, a nie odwrotnie), że – nie licząc pudełek – na szczycie listy miejsc ulubionych przez te futrzaki jest komputer. A szczególnie klawiatura. Wprawdzie jeszcze jakiś czas temu, gdy powszechnie królowały monitory kineskopowe, to właśnie one były najczęściej wybierane na miejsce kociego wypoczynku, ale na krawędzi LCD-ka spać się raczej nie da, więc problem z głowy.

shutterstock_165347975

Wróćmy więc do klawiatury. Teorii na temat przyczyn umiłowania „mruczków” do niej jest mnóstwo i – podobnie, jak w przypadku pudełek – brakuje jednoznacznej odpowiedzi. Niektórzy podejrzewają, że zwierzaki w jakiś sposób wyczuwają emitowane przez elektronikę pole elektromagnetyczne, ale nie wydaje się to rozsądnym tłumaczeniem. No bo dlaczego kot śpi na klawiaturze, ale raczej rzadko układa się na przykład na smartfonie?

W portalu Petmeds należącym do największej ponoć amerykańskiej apteki dla zwierzaków możemy przeczytać, że najbardziej kocią uwagę przykuwa blask bijący z ekranu i aktywność naszych rąk na klawiaturze. Powodem zainteresowania jest też potrzeba zwrócenia na siebie uwagi – tak samo, jak wtedy, gdy na przykład czytamy gazetę, a kot siada nam na kolanach. Widząc, że cała uwaga człowieka skoncentrowana jest na komputerze, kot w naturalny sposób dąży do jej przejęcia, dosłownie wciskając się pomiędzy właściciela a urządzenie. Klawiatura – szczególnie laptopowa – jest zwykle po prostu „najbardziej po drodze”.

No dobrze, ale przecież koty kochają siedzieć i spać na laptopach (bo akurat po „zwykłej” klawiaturze wprawdzie chętnie spacerują, ale sypiają nie za często) również wtedy, gdy człowieka nie ma w pobliżu. Dlaczego? I tu odpowiedź jest podobna, tyle tylko, że – zdaniem Petmeds – zamiast ruchu dłoni przyciąga je… wydzielane przez komputer ciepło. Pozostałe czynniki są takie same.

Poezja współczesna

Pamiętacie ze szkoły, jak nauczyciele języka polskiego torturowali was analizami wierszy współczesnej awangardy poetyckiej? Gdzie nic się kupy nie trzyma, brakuje ładu i składu, a krytycy zachwycają się wzniosłością, nowatorskim podejściem do języka i „zerwaniem z dziedzictwem kulturowym minionych epok” oraz utartymi schematami? Pozwólcie pisać kotu.

shutterstock_65735200

„Xwąś,.” – to chyba najbardziej kreatywny przykład twórczości mojej kotki. Było jeszcze „miauuuuuuuuuuuurrr” w polu wyszukiwarki, szukanie poliku „żrrrrrrr” (hm… czyżby chodziło o „żarcie”?) i tysiące innych wpisów, których nawet nie wspomnę. Czasem przypominały nawet haiku w jakimś nieznanym narzeczu. Przy czym radosna kocia poezja to jeszcze stosunkowo niewielki problem, bo przecież te parę znaków w edytorze tekstu można zwyczajnie skasować. Jakimś cudem natomiast koty wykazują nadzwyczajną zdolność do używania najdziwniejszych skrótów klawiaturowych. Ba, zdarza im się nawet (wiem z własnego doświadczenia) definiować nowe! I szukaj potem człowieku wiatru w polu, i odkręcaj szkody, i tłumacz szefowi, ten durny mail to „to nie ja, nie byłem pijany, to kot”…

Próba zgonienia kota z komputera to walka z wiatrakami. W ekstremalnych przypadkach zakończona opatrywaniem obficie broczących krwią ran.

Algorytmem w kota

Jest na to metoda? Owszem, nawet kilka. Trzeba tylko darować sobie wszelkie próby przekonania futrzaka, że klawiatura to nie miejsce dla niego (nie pomaga ani łagodna perswazja, ani próba przekupstwa, ani nawet hipnoza!). Warto natomiast wspomóc się technologią.

Można na przykład zainstalować jedną z licznych dostępnych w sieci aplikacji pozwalających zablokować klawiaturę. Ot, wciskamy odpowiednią kombinację klawiszy i już kocię może bez szkody dla naszej pracy swawolić po komputerze ile chce. Oczywiście można też zwyczajnie zamknąć pokrywę laptopa odchodząc od komputera. Tylko komu się chce za każdym razem to robić? A poza tym szkoda zawiasów.

Jest rozwiązanie mądrzejsze: kot siostry Chrisa Niswandera tak bardzo utrudniał jej pracę, że ten postanowił przeanalizować jego zachowania na klawiaturze. Udało mu się określić pewne schematy towarzyszące kocim spacerem po klawiszach i na tej bazie stworzyć algorytm odróżniający aktywność kocią od ludzkiej. „Pomyślałem też, że to zabawny pomysł” – pisze Chris na stronie internetowej aplikacji. Pomysł zabawny, ale program żartem nie jest – pisano o nim nawet w „Scientific American”.

shutterstock_6870670

PawSense wykrywa kombinacje znaków i sposób ich wprowadzania (między innymi częstotliwość naciskania klawiszy i układanie się ich według określonych wzorców) oraz ponad 200 najczęściej „używanych” przez koty skrótów klawiaturowych. Kiedy „kot zostanie wykryty”, jego „twórczość” zostaje zablokowana. Program nie blokuje całej klawiatury, a jedynie wprowadzone przez futrzaka znaki, nie powinien więc zbytnio utrudniać pracy człowiekowi.

Na dodatek PawSense może w chwili „wykrycia kota” emitować dźwięk, który ma zwierzę odstraszyć. Dźwięk możemy zdefiniować sami i – przynajmniej według autora aplikacji – można w ten sposób kota „wyszkolić” i choć częściowo oduczyć go „molestowania klawiatury”. Tyle dobrych wiadomości, gorsza jest taka, że PawSense oficjalnie pracuje tylko na Windows XP, 2000, Vista i 7 i nie ma wersji na Mac’a. Ponadto kosztuje 20 dolarów (dokładnie 19.99 dol.). Ale podobno działa całkiem nieźle.

„Makowicze” mogą natomiast skorzystać z alternatywy w postaci programu CatNip autorstwa Jima Fowlera. Działanie aplikacji opiera się na podobnych zasadach i można ją pobrać za darmo.

Jest jeszcze jedna metoda: darmowa i niemal stuprocentowo skuteczna. Sprawdzona przez tysiące ludzi na całym świecie. Otóż wystarczy obok komputera postawić fajne pudełko.

 

*Zdjęcia pochodzą z serwisu Shutterstock.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst