Blog Forum

Microsoft potrzebuje własnego hardware

Pod koniec zeszłego wieku na rynku komputerów wszystko było proste. Upowszechnił się standard PC, rozmaici producenci produkowali zgodne z nim komponenty, a Microsoft z systemem Windows był właściwie monopolistą na rynku systemów operacyjnych. Firma zajmowała się tylko tworzeniem oprogramowania, a biznes się kręcił. Dużo się od tamtego czasu zmieniło.

Rynek szturmem zaczęło zdobywać Apple, na fali popularyzacji najpierw Internetu, a potem urządzeń mobilnych wybiło się Google i nagle dziecku Billa Gatesa grunt zaczął powoli osuwać się spod nóg. Firma ciągle jest potężna i zarabia bardzo duże pieniądze, ale poniosła ogromną wizerunkową stratę – nikt w nią już nie wierzy. Ze świecą szukać ludzi, którzy są przekonani, że Microsoft będzie definiował przyszłość rynku IT. W większości wypadków spektrum oczekiwań wobec firmy zaczyna się na powolnym rozwoju i dostosowywaniu do rynku (przy stale spadających udziałach w nim), a kończy na spektakularnym upadku.

Oczywiście, w Redmond zdają sobie z tego sprawę i nieustannie próbują coś z tym zrobić. Wchodzą na nowe rynki (Xbox, tablety), dostosowują oprogramowanie do nowych czasów (Office 365, Windows Phone), drastycznie zmieniają swoje produkty (Windows 8) – efekty są jednak dalekie od oczekiwań. Nie chodzi o to, że produkty Microsoftu są złe, wręcz przeciwnie – ale firma nie jest w stanie przekonać użytkowników do swojej wizji. Nieustannie zmaga się też z negatywnym wizerunkiem, który się wokół niej wytworzył przez lata. Sam byłem świadkiem, jak podczas pewnej konferencji, prowadzący w ramach żartu na początek prezentacji, pokazał screen z Windowsa 8 – mówiąc, że to najlepszy dowcip w tym roku. Niezależnie od tego, czy opinia była uzasadniona, pokazuje to słabość marki.

Powstaje zatem pytanie: co Amerykanie mogą zrobić, żeby przekonać ludzi, że jeszcze się nie skończyli? Moim zdaniem rozwiązanie jest jedno – firma musi zacząć produkować własny sprzęt. Nie tylko tablety, konsole i telefony (po przejęciu Nokii) – również laptopy, all-in-one czy stacje robocze. Nie będzie to łatwe do zrealizowania, gdyż może spotkać się z uzasadnionymi wątpliwościami partnerów OEM, nie jest to jednak przeszkoda nie do pokonania. Nie oczekuję bowiem, że MS będzie próbował przejąć całość rynku – to nie ma żadnego sensu. Firma z Redmond potrzebuje własnego sprzętu z segmentu premium, którego najwyraźniej nie są w stanie dostarczyć HP, Dell, Lenovo czy Sony.

Po co Amerykanom taki segment? Spieszę z odpowiedzią: do odcięcia się od negatywnego wizerunku. Wszystkie dzisiejsze stereotypy wobec Windowsa – niestabilność, powolne działanie, usterkowość – powstały głównie w czasach, kiedy sukcesy święciły firmy składające komputery. Najtańsze komponenty wątpliwych marek, z kiepskimi sterownikami i zasilaczami, które potrafiły spalić płytę główną – to wcale nie aż tak odległa przeszłość. Dzisiaj jest podobnie – Windowsa instaluje się zarówno na dobrym sprzęcie, jak i na laptopach z obudowami z najgorszego plastiku, najtańszymi matrycami na rynku, złymi komponentami i touchpadami, z których nie da się korzystać. Myślicie, że klient, który nie jest zadowolony z użytkowania takiego komputera będzie narzekał na swój sprzęt? Nie. Napisze, tak jak wszyscy, że “Windows mu muli”.
Jako użytkownik Macbooka miałem okazję pokazywać swój komputer osobom, które wcześniej nie miały z Apple nic wspólnego. Część z nich kupiła komputery tej marki i jest obecnie bardzo zadowolona, nie planują też wracać na Windowsa. Co to ma wspólnego z tematem? Cóż, żadna z tych osób nigdy nie kupiła komputera z Windowsem za podobne pieniądze. Prawdopodobnie również byliby zadowoleni, ale tego się nie dowiemy – przeszli już na drugą stronę barykady. Brak sprzętu wyższego segmentu jest na okienkowym podwórku bardzo odczuwalny. Nie piszę tutaj o laptopach przeznaczonych do gier, czy stacjach roboczych – mam na myśli komputery dla zwykłych użytkowników, ale wykonane w odpowiednim standardzie.

Microsoft chce podjąć rękawicę rzuconą przez Apple, zaczyna tworzyć własne sklepy. Co w nich jednak zaprezentuje? Doświadczenie uczy, że użytkownik w pierwszym kontakcie z laptopem zwraca uwagę na kilka rzeczy – ekran, klawiaturę, touchpad, obudowę i płynność działania. Większość komputerów z Windowsem, które widuję w sklepach, ma problemy przynajmniej w jednej z tych dziedzin. Do tego dochodzi brak przygotowania sprzedawców, którzy sami często negatywnie wypowiadają się o oprogramowaniu MS, choćby Windowsie 8. Jak bardzo Amerykanie by się nie starali projektując swoje systemy, w ten sposób ich opinia się nie poprawi.

Dlatego właśnie oczekuję, że Steve Ballmer (lub jego następca), zapowie linię sprzętu wprost z Redmond. Przystosowaną do systemu, z dopracowanymi sterownikami i designem wywołującym ślinienie się. Ktoś musi wyznaczyć standardy dla wszystkich partnerów OEM. Jeśli MS to zrobi, to zmieni się obiekt ewentualnych narzekań – to producenci będą obwiniani za kiepskie działanie sprzętu, a nie twórca systemu. Będzie to też szansa na odzyskanie części klientów, którzy poszli w inną stronę – ja sam chętnie wróciłbym kiedyś do Windows, jeśli tylko pojawi się hardware, który nie będzie u mnie wywoływać mdłości. Do dzieła Microsofcie! Pozwól się pokochać.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst