Zwolnienie pracownika powinno być łatwiejsze? To sposób na wyjście z kryzysu

Zwalniają? Znaczy będą zatrudniać. To stare powiedzenie jak ulał pasuje według Lithuanian Free Market Institute do obecnego kryzysu. Recepta na powrót na ścieżkę wzrostu gospodarczego ma być prosta: paradoksalnie należy przedsiębiorcom ułatwić zwalnianie pracowników.

Polska ma jedno z bardziej restrykcyjnych praw dotyczących rozwiązywania umów o pracę. Wśród 37 krajów OECD zajmujemy obecnie 22 pozycję, a od 2015 r. spadliśmy o dwa oczka.

Podczas gdy inne kraje liberalizują prawo pracy, ułatwiając przedsiębiorcom zwolnienia, nad Wisłą uregulowanie tej kwestii pozostaje bez zmian. Jest to efektem m.in. fiaska działań Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy.

Odprawy są za wysokie, trzeba je zmniejszyć i to na stałe

Na czas pandemii rząd wprowadził jedną zmianę, ograniczając maksymalną wysokość odpraw do 10-krotności płacy minimalnej. Zdaniem litewskich ekonomistów to za mało. Opracowali oni raport, który jest przeglądem badań nad restrykcyjnością rozwiązywania umów o pracę w Bułgarii, Czechach, Estonii, Polsce oraz na Litwie i Słowacji. Danych z Polski dostarczyło Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Naszym zdaniem to rozwiązanie powinno pozostać na trwale i zostać połączone z kolejnymi krokami liberalizacyjnymi np. usunięciem obowiązku podawania powodu wypowiedzenia

– podkreśla w omówieniu Rafał Trzeciakowski z FOR

Lithuanian Free Market Institute argumentuje, że im więcej państwo nałoży restrykcji na przedsiębiorcę, tym bardziej zniechęca go do podejmowania ryzyka, jakim jest dla niego podpisanie umowy o pracę. A stąd już krótka droga do nadużywania umów na czas określony, umów o dzieło oraz zlecenie.

Niestety, sztywne regulacje pracy rzadko chronią tych, których mają chronić, a zamiast tego nadmierna ochrona przed zwolnieniem ogranicza kreację nowych miejsc pracy i wzrost najbardziej innowacyjnych firm

– pisze Trzeciakowski

Czy to na pewno dobry moment na liberalizację prawa pracy?

Trudno nie odnieść wrażenia, że w propozycjach, o których mówi Rafał Trzeciakowski z FOR, jest nieco racji. Dobrym przykładem jest na przykład wprowadzenie ochrony przed zwolnieniem dla osób w wieku przedemerytalnym. W praktyce zachęciła ona pracodawców do wyrzucania pracowników, zanim prawo obejmie go ochroną.

Liberalizacja nie byłaby zapewne problemem w czasie prosperity, gdy pracownicy zabiegają o pracowników. W trakcie trwającego kryzysu mogłoby się okazać, że pracodawcy wykorzystują korzystniejsze dla nich przepisy, pozbywając się chwilowego nadmiaru siły roboczej. A wtedy o korzyściach dla gospodarki moglibyśmy zapomnieć.