Felietony

Liczba ofiar wypadków drogowych w Polsce spada. Mamy nowy rekord

Felietony 11.04.2018 9 interakcji
Artur Maj
Artur Maj 11.04.2018

Liczba ofiar wypadków drogowych w Polsce spada. Mamy nowy rekord

Artur Maj
Artur Maj11.04.2018
9 interakcji Dołącz do dyskusji

W 2017 r. w Polsce było najmniej wypadków i najmniej rannych na drogach w historii. Ale jeszcze nie ma się z czego cieszyć.

Od początku lat 90. liczba pojazdów zarejestrowanych w Polsce systematycznie rośnie. Tymczasem liczba wypadków drogowych i ofiar – spada.

W 2017 r. w Polsce doszło do 32 760 wypadków drogowych – to o 904 wypadki mniej niż w roku 2016 r. i najmniej od co najmniej 11 lat. Spada też liczba ofiar śmiertelnych i rannych – w ubiegłym roku na drogach zginęło 2 831 osób, a rannych w wypadkach było 39 466 osób. Szczegółowe dane od roku 2006 prezentuje poniższy wykres:

Spadek liczby ofiar wynikający zapewne w dużej mierze m.in. z poprawy jakości dróg, umiejętności kierowców i jakości naszej floty cieszy, ale jeszcze nie możemy spoczywać na laurach. W Unii Europejskiej jesteśmy wciąż na końcu. A dokładnie na czwartym miejscu od końca. W 2017 r. w wypadkach w Polsce ginęło 75 osób na milion mieszkańców. Gorzej jest tylko w Rumunii (98 ofiar śmiertelnych na milion mieszkańców), Bułgarii (96) oraz Chorwacji (80).

Za to najlepsze wyniki osiągnęły w ubiegłym roku Szwecja (25 ofiar śmiertelnych na milion mieszkańców), Wielka Brytania (27), Holandia (31) i Dania (32). Średnia unijna to 49 ofiar śmiertelnych na milion mieszkańców. Wynik ten oznacza, że drogi w Unii Europejskiej są najbezpieczniejsze na świecie – wskaźnik liczby ofiar na milion mieszkańców w Stanach Zjednoczonych, Rosji czy krajach Afryki są o wiele wyższe.

Znakomicie wypadamy również w porównaniu do średniej światowej, wynoszącej 174 ofiary śmiertelne na milion mieszkańców planety.

Wskaźnik Śmiertelności 2017

Za to Europie wciąż daleko do np. Japonii. Mieszka tam ok. 127 mln ludzi, a w ubiegłym roku wydarzyły się zaledwie 3694 wypadki śmiertelne, co daje wynik 29 ofiar śmiertelnych na milion mieszkańców.

Przerażające wieści dochodzą natomiast z Indii – wedle ostatnich raportów, w 2016 r. na drogach ginęło 410 osób na dobę! Oczywiście trzeba uwzględnić, że mieszka tam ponad 1,3 mld ludzi, ale to wciąż daje wskaźnik 114 ofiar śmiertelnych na milion mieszkańców. I co ciekawe, ponad w 40 proc. wypadków uczestniczą samochody nie starsze niż 5 lat, a w 33 – mające między 5 a 10 lat.

W UE ma być lepiej

Jednak unijna komisarz ds. transportu Violeta Bulc podczas konferencji prasowej w Brukseli powiedziała, że nie ma raczej szans na to, by osiągnąć cel wyznaczony na 2020 rok. W UE liczba ofiar wypadków drogowych powinna wówczas spaść o połowę w porównaniu do 2010 r. Tymczasem spadek od 2010 do 2017 r. wynosi 20 procent.

Bulc zapowiedziała, że w maju przedstawi kolejne inicjatywy, które mają poprawiać sytuację. Komisja Europejska pracuje nad nowymi ramami bezpieczeństwa ruchu drogowego na lata 2020–2030. Zapewne będzie to oznaczało wydłużenie listy systemów bezpieczeństwa, w jakie będą wyposażone kolejne modele wprowadzane do sprzedaży na terenie UE.

Komisarz wspomniała, że czynnik ludzki odpowiada za 93 proc. wypadków drogowych. Unia chce więc zbudować ramy i warunki, w których czynnik ludzki będzie minimalizowany, ale do tego będzie potrzebna odpowiednia infrastruktura i nowe pojazdy. Wśród pomysłów rozważanych przez urzędników są oczywiście samochody autonomiczne, ale to pieśń odległej przyszłości. Bliższa jest szersza komunikacja między samochodami, czy nowe przymusy, takie jak wyposażenie samochodów w ograniczniki prędkości, które nie pozwolą jechać szybciej niż pokazują znaki.

Polskie statystyki

Spośród wszystkich rodzajów wypadków drogowych, na pierwsze miejsce wysuwają się zdarzenia, które zakwalifikowano do kategorii zderzenie się pojazdów w ruchu. W 2017 r. wypadków takich było 17 291, co stanowiło 52,8 proc. ogółu, śmierć w nich poniosło 1 186 osób. Następnym najczęściej występującym rodzajem wypadku, było najechanie na pieszego. Takich zdarzeń było 7 911 (24,1 proc.), w ich wyniku zginęło 861 osób.

W 2017 r. zdecydowana większość wypadków, bo 23 262 (71 proc. ogółu) miało miejsce w obszarze zabudowanym, zginęło w nich 1 238 osób. Poza obszarem zabudowanym miało miejsce 9 498 wypadków (29 proc. ogółu), zginęły w nich 1 593 osoby.

W 86,6 proc. przypadków wina za spowodowanie wypadku leżała po stronie kierujących, a głównymi przyczynami wypadków było nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu (26,2 proc.), niedostosowanie prędkości do warunków ruchu (24,1 proc.) oraz nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu na przejściu dla pieszych (12 proc.).

Stan techniczny nie jest problemem

W 2017 roku odnotowano 40 wypadków drogowych, w których bezpośrednią przyczyną była niesprawność techniczna pojazdu. 40 na 32 760 wypadków. Zginęło w nich 6 osób, a rany odniosło 49. I to przy uwzględnieniu faktu, że usterki techniczne były również ujawniane podczas oględzin pojazdów na miejscu zdarzenia, mimo tego, że nie miały bezpośredniego wpływu na jego zaistnienie.

Ogółem stwierdzono 121 usterek, najwięcej odnotowano w oświetleniu (45,5 proc. ogółu) oraz niewłaściwym stanie ogumienia (25,6 proc.). Oczywiście w jednym wypadku mogło wystąpić kilka usterek.

Czy to oznacza, że system kontroli, na który narzekał Tymon, jest tak znakomity, że nie dopuszcza, by po drogach jeździły niesprawne auta, czy wręcz przeciwnie – jest zbędny, bo i tak dbamy o to, czym jeździmy?

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie